Po zmianie opon na zimowe bez zamontowanych czujników minęło 11 dni jak zapaliła się powiązana z tym kontrolka. Myślę, że powodem takiej sytuacji były moje krótkie trasy robione tym samochodem (do 10 km) oraz to, że koła z czujnikami leżą przy samochodzie w garażu. Dziś po około 20 km jazdy zaczęła mrugać, a później palić się ciągle. Może ktoś podpowie jak to jest z tą kontrolką?
System TPMS w samochodzie ma antenki do odbierania sygnału radiowego z czujników ciśnienia w kołach. Po włączeniu zapłonu system się uruchamia, wykrywa sygnał czujników. Jeżeli dane o ciśnieniu z czujników (plus tolerancja ok. 0,2 - 0,3 bara) są nie mniejsze niż zapamiętana wartość przy kalibracji, lampka gaśnie. Jeżeli czujnik poda ciśnienie niższe - lampka zapala się.
Natomiast jeżeli system samochodu nie wykrywa sygnał czujników, to oczekuje, aż sygnał się pojawi (wówczas niestety lampka jest zgaszona, co sugeruje, że wszystko w porządku). Po kilku lub kilkunastu minutach braku sygnału, następuje sygnalizacja problemu (miganie lampki) i następnie świecenie ciągłe lampki.
U Ciebie, ze względu na krótkie trasy i czujniki w garażu, lampka zwykle nie zdąża się zapalić.
Moim zdaniem, poszukiwanie czujników i to ze zgaszoną lampką trwa zbyt długo. Gdy czujników "nie widać" - lampka powinna się natychmiast zapalać.