Tak się zastanawiam czym podyktowana jest polityka Toyoty w ramach, której co 30k bądź 2 lata wymieniany ma być płyn hamulcowy i chłodniczy. Wydaje mi się, że tylko i wyłącznie kwestią finasową. Rozmawiając ze znajomymi jeżdżącymi Fiatem, Oplem czy Renault ich serwisy nie zmieniają tych płynów w sztywnym harmonogrami tylko sprawdzają miernikami jakość płynów. I tak naprawdę w praktyce u nich taka wymiana ma miejsce co 4-5 lat. Przecież płyny się nie starzeją i wystarczyłoby tylko badać ich dalszą przydatność i w razie potrzeby wymienić. Faktycznie zmieniacie co 30k te płyny czy przesuwacie w czasie ich wymianę? Nie chodzi mi o kwestie finasowe bo koszt materiałów i wymiany jest śmiesznie niski w stosunku do innych kosztów eksploatacji czy ubezpieczenia tylko o to czy ma to jakiekolwiek uzasadnienie w kwesti przedłużenia żywotności czy bezpieczeństwa.