Po założeniu sekwencji w 626, 30km od domu oraz 70km od zakładu, który montował spadł mi przewód z trójnika, który rozdziela płyn na reduktor/nagrzewnicę. Całe szczęście, że przy parkowaniu auta, a nie w trasie. Cymbał jakiś nie dokręcił opaski. Byłem z dzieckiem, więc zależało mi na szybkim powrocie do domu. Założyłem z trudem wąż, nalałem kranówy (ok 3l weszło) i powoli przeturlałem się przez miasto. Zatrzymałem się aby sprawdzić czy nic się nie dzieje, no i wtedy spadł znów. Tym razem już zholowałem dziada. Wymieniam teraz płyn i chciałbym się pozbyć całej kranówy z układu. Mam teraz pytanie - w chłodnicy i nagrzewnicy mam pusto - sporo jest w wyrównawczym i pewnie w bloku (chociaż w książce pisze, że spuszcza się zaworkiem na dole chłodnicy, ale wątpię, że całość zleciała). Czy dobrze myślę, żeby nalać do pełna destylowanej, rozgrzać do pełnego otwarcia termostatu i wtedy więcej mi zleci, czy jakoś dmuchać w węże lub wykręcać wyrównawczy?