A więc tak wzmacniacz już jest na swoim miejscu, zamontowałem go pod siedzeniem kierowcy w taki sposób, że nie przeszkadza on pasażerom z tyłu tzn nie kopią nogami w niego (foto). Namęczyłem się trochę z okablowaniem, specjalny kabel sygnałowy, który kupiłem okazał się gorszy od najprostszego kabla z wieży

(łapał zakłócenia jak antena). By całkowicie uciszyć wszystkie zakłócenia, musiałem zmasować wzmacniacz z radiem i żyłę sterującą puścić oddzielnie tzn. razem z zasilaniem wzmacniacza (ogólna zasada podłączenia zachowana, zasilanie jedną strona, sygnał drugą, masa do aku itp itd).
Efekt był powalający, muszę przyznać, byłem w dużym błędzie oceniając wcześniej, że te głośniki co mam dawały bas, na początek lewy kanał zostawiłem wpięty pod radio, a prawy pod wzmacniacz, różnica hmm... tak jakby porównać radyjko kuchenne z bomboxem

Jednym słowem teraz to one dopiero nabrały mocy, nawet aż za bardzo bo musiałem dać dystanse znajomemu żeby mi na frezarce zmniejszył ich wysokość o 4mm (po podpięciu wzmaka membrana uderzała mi o tapicerkę

).
Póki co ponownie obkleiłem wszystko w boczkach co mogłoby wydawać niepożądane dźwięki, ale nadal coś mi telepie w prawych drzwiach (w lewych błoga cisza).
Reasumując, przy odkręconym do połowy mocy wzmacniaczu można ogłuchnąć, na pewno warto zainwestować w niego jeśli ma się porządny zestaw przedni. Pozostaje jedynie stosunek ceny do zadowolenia, ale to już sprawa indywidualna


aha, kable z radia wiszą w powietrzu nie wykorzystywane.