Zapewne nasze przepisy, mają kilkadziesiąt lat, a wtedy nikt nie przypuszczał że numer nie jest nabity, a tabliczka znamionowa nie jest przynitowaną blaszką.
BTW ja tabliczki znamionowej nie miałem (nie wiem z jakich powodów), i to był kolejny problem

Kolejnośc była taka:
1. diagnosta wydaje zaświadczenie o braku tabliczki i odsyła do wydziału komunikacji
2. urząd daje zgodę na wykonanie i naniesienie tabliczki zastępczej (w formie naklejki )
3. wizyta na jednej z niewielu stacji (w szczecinie )mającej uprawnienia do wykonania tabliczki zastępczej. I tu zonk- nie wykonają, bo nie można bez nabitego numeru !!! Na pocieszenie dostaję namiar innej stacji, gdzie "są mało kumaci diagności"
4. Powyższa stacja drukuje i nakleja na słupku tabkiczkę, nie wnikając w to czy blaszka z VIN -em za szybą wystarczy.
5. Potem rzeczoznawca (200 PLN), diagnosta i w końcu jest pieczątka.

Tak było w moim przypadku. Sądzę że gdyby auto miało jeszcze aktualny przegląd, i było miejscowe- to nie byłoby kłopotów.
W końcu camry przez 12 lat nie miała nabitego numeru, a przegląd dostawała- dużo zależy, jak widac od interpretacji pana diagnosty.