Jakiś czas temu zakupiłem po długiej przerwie kolejną toyotę - Rav-4 z 2007r z silnikiem d-cat 177KM o przebiegu 90tys km w przysłowiowej full opcji. Samochód jest bezwypadkowy co potwierdziła historia serwisowa i badanie płyty podłogowej.
Ma najmocniejszego diesla, skórę, navi, grzane fotele, kamerę cofania, pełną elektrykę, szyberdach, alu 18-tki, tempomat, 6-biegową skrzynię itp. i jest w leasingu

Trochę już nią pojeździłem i postanowiłem napisać coś o pierwszych wrażeniach związanych z tym autem.
Auto waży 1720kg i wydaje się naprawdę masywne - nic bardziej mylnego - gdyby obrać ją ze zderzaków i nakładek na nadkola ukaże się wcale niewielki samochód, pierwsza rzecz, która sprawia zawód to bagażnik, który jest delikatnie ujmując - mały - w części kompaktów jest sporo większy, nie pomaga tu wiele możliwość przesuwania kanapy. Wygodna wydaje się być klapa otwierana na bok. Tylny zderzak w swojej górnej części zdaje się być wyprofilowany w sam raz aby na nim stanąć - nie radzę - jest delikatny i może się złamać - porażka.
Porażka to słowo przetoczy się niestety jeszcze przez mój tekst... Wszystko to za sprawą głupiego przedobrzenia przez konstruktorów...
Środek - od razu rzucają się tandetne plastiki rodem z chińskich zabawek, kiedyś było lepiej w toyotach... to namalowane aluminium na konsoli jest tragiczne... i łatwo się rysuje. Środek niestety skrzypi podczas jazdy, nie zastosowano żadnego wygłuszenia ani choćby kawałka filcu pomiędzy plastikowymi elementami. Skórzana tapicerka - powiedzmy jak po 2 latach wygląda nieźle.
Obsługa i ergonomia... przez ostatnie 2 lata jeżdżę na co dzień mercedesem, gdzie Niemcy rozłożyli wszystko prosto i intuicyjnie - bez kombinowania, Japończycy widocznie tak nie potrafią... diabeł tkwi w szczegółach, co to włączania świateł itp to każdy producent ma swoje rozwiązania i idzie się przyzwyczaić... problemy zaczynają się z gadżetami - jak przystało na full opcję mam tempomat, pomijając jego głupie umiejscowienie w dolnej części kierownicy po prawej stronie to jego obsługa jest głupia... urządzenie najpierw należy włączyć przyciskiem, dopiero potem można "zapiąć" go na odpowiedniej prędkości, w mercedesie wystarczy jeden ruch ręki, w toyocie tempomat wyłącza się po naciśnięciu jakiegokolwiek pedała, szkoda, że po przyśpieszeniu i ujęciu nogi z gazu nie wraca do poprzedniej prędkości tylko trzeba go ponownie włączać.
Kolejnym denerwującym gadżetem jest automat od wycieraczek , który chodzi sobie w cały świat.
Grzane fotele bardzo fajnie - tylko szkoda, że jest tylko on-off bez możliwości regulacji.
Auto wyposażone jest w dużą nawigację, płyty do niej kosztują 750zł :-o i nie ma języka polskiego.
Szyby elektryczne nie mają układu, który w razie wyczucia oporu opuszcza szybę - porażka - uwaga na dzieci w aucie! - taka szyba może udusić dziecko, kotu obciąć głowę, a mojemu ojcu zmiażdżyło palec

, automatyczna szyba jest tylko jedna - kierowcy - żenujące jak na auto, za takie pieniądze...
Fotel elektryczny tylko od strony kierowcy.
Może mi ktoś podpowie jak wyłączyć brzęczyk od pasów... bo nie mogę z tym wytrzymać.
Przejdźmy do silnika i napędu - chciałem najmocniejszy silnik diesla, szczęśliwy ruszyłem w drogę... Przyśpieszenie ma kapitalne, i na tym w sumie kończą się zalety... podejrzewam, że jest to świetny silnik - do corolli czy avensis... niestety nie do ravki... auto swoje waży, ma koła 18-tki i linię lodówki... to robi swoje - spalanie przy normalnej jeździe 10l/100km uważam za wysokie, szczególnie, że auto ma malutki bak i robi się zasięg 500km

, prędkość max jaką udało mi się osiągnąć z pedałem w podłodze to 200km/h - kiepsko. Mercedes ma silnik 2.2l i 150KM - przy ostrej jeździ bierze 7-8l paliwa, przy normalnej 6l, przy przyśpieszeniu ravce nie ustępuje i jeździ prawie 230km/h... aha zaleje w niego 65l paliwa co pozwoli mi spokojnie przejechać 800km.
Szkoda, że nie mam automatu - to wygodniejsze.
Rav-4 jest autem pseudo-terenowym - napęd 4x4 wyłącza się przy 40km/h i służy generalnie do lepszego ruszania w zimie w zaspach, po lesie na grzyby też jest wygodniej.
Samochód nie ma kluczyka, tylko pilot zbliżeniowy - fajny bajer. Podczas mrozu ciężko jednak mu skomunikować się z autem... wolę tradycyjne kluczyki.
Generalnie na samochodzie się trochę zawiodłem... jest dobre, działa, jeździ, prawdopodobnie nie będzie się psuło... za bardzo, ale...kiepsko wychodzi niestety z jakością.