Witam !
Gdzieś od 1000 km coś strasznie mi piszczy i trzeszczy, odgłos nie do wytrzymania, jakbym jechał dezelem, a nie toyotą....
Owy odgłos idzie gdzieś z deski rozdzielczej, boczka, gen. nie mam już siły, jest to strasznie denerwujące.
Czasmi ustaje piszczenie, czasmi jest, nie ma reguły czy w mrozie czy po rozgrzaniu, nie chodzi o wjazd w dziurę i rezonans, ale normalne jazdę- studzienkę, progi zwalniające, pokonywane normalnie, spokojnie-powoli. Nie skaczę po progach i nie hamuje w studzienkach i progach. Rocznie przejeżdżam ok 25000km, swoim autem, żony i paroma służbowymi...
Auris ma 40650 km i niestety jest po gwarancji, wtedy zaczął się pisk....
Co mam robić- silikon, gąbka....???, serwis ale nie sądzę aby mi ktoś tam pomógł???
Jestem, zrozpaczony bo piszczenie psuje mi cała radość z jazdy, bo w końcu owe 40650 to nie jest jakiś kosmiczny przebieg w 3 lata i 2 miesiące>.
Dodam, że nie tłukę auta po dziurach i poza tym ,że było to auto testowe jestem jedynym i jednym użytkownikem auta.
Temat scalam z już istniejacym a zbilizonym tematycznie.
Szymon14