No to jest wszystko super, też o tym myślałem - ale doszedłem do wniosku, że p.mgielnych byłoby mi żal. Owszem, czasem jest tak, że w ciągu całego roku nie świecę ich w ogóle, bo... jest niż. A jak niż, to mgieł raczej nie ma.
Jeden monter chciał mi zamontować dzienne w zderzaku, tak jak czujniki parkowania, ale nie zdecydowałem się na nieodwracalny krok wiercenia dziur w zderzaku. Obecnie mogę w dowolnej chwili wymontować dzienne i zamontować oryginalne przeciwmgielne i wszystko wraca do opcji fabrycznej. Miałem te samo obawy przed usunięciem przeciwmgielnych, ale:
1) Przeciwmgielnych używa się na prawdę bardzo rzadko, a nawet jak się używa to jest to pomoc nie taka duża. Może w bardzo, bardzo gęstej mgle ich korzyść byłaby większa. Raz jechałem na nich znad morza jak mi się w drodze spaliła żarówka mijania i wtedy pomagają troszeczkę.
2) Zrobię sobie jeszcze tajny włącznik, żeby móc włączyć dzienne dodatkowo. Lampy NSSC są bardzo silne, chociaż oczywiście do przeciwmgielnych im daleko. Nocą na samych dziennych też widać, że można awayjnie jakiś odcinek powoli przejechać.
3) 90% mojej jazdy jest w słoneczny dzień i dziennych będę używał przez większość jazdy w przeciwieństwie do przeciwmgielnych używanych rzadko.
4) Mijania nie są przeznaczone do sygnalizacji w dzień, tylko do oświetlania drogi w nocy (oślepiają przeciwników, wypalają odbłyśniki w upalne dni, pogarszają widoczność kierunkowskazów i stopów). Teraz po montażu dziennych kierunkowskazy widać wyraźnie w słoneczny dzień.
5) Jak jeździłem na krótkich trasach to akumulator był ciągle niedoładowany, bo mijania ze wszystkimi dodatkami biorą jakieś 150 W, a dzienne 10W.
Dodam jeszcze, że za sam montaż i podpięcie dziennych (bez dodatkowych wyłączników) wziął elektryk równe 100 zł.