Pechowy egzemplarz powiadacie... Zawsze twierdziłem, że marka w której trafiają się"pechowe egzemlarze" jest do zaorania - z tego powodu nie kupujęjuż Fiatów, tam zawsze problemem była możliwość trafienia na "pechowy egzemplarz" A co do Toyot, to w 2000 miałem Ave 2.0 sol, który z fabryki wyjechał z niedziałającymi tylnymi amortyzatorami (rodzinka fajnie rzygała w drodze na wakcje), niedziałająca tylną wycieraczką i tarczami hamulcowymi w sinusoidę. Co ciekawe, występowało tez piszczenie układu kierowniczego, które nęka mnie w TCV i nieusuwalne klekotanie tylnej klapy, któe w TCV zostało zastapione przez nieusuwalne trzeszczenie drzwi kierowcy (technika idzie do przodu).
Myślę, że Toyoty to juz nie to samo co kiedyś i jakością nie przewyższają europejskich konkurentów, ustępując im innowacyjnością, wyposażeniem, za to bijąc na głowęceną. Niedawno przeglądałem cenniki corolli (mamy w firmie 6 letnia Zafirę, którą trzeba wymienić na nowe auto) i nie mogłem uwierzyć własnym oczom - małe, kompaktowe auto w podstawowej wersji za 60 tys ! Jak sięludziska zorientują, że Toyoty są równie awaryjne jako Ople czy Renówki to czarno widzęprzed Toyotą...