Przede wszystkim: w jakim rejonie szukacie blacharza? W okolicach Wrocławia mam takiego, dla ktorego takie auta to codzienność. Dach można bez problemu wyciągnąć, nie trzeba wspawywać nowego. Drzwi do wymiany, ale ostatecznie nadawalyby sie do wyklepania, maska w sumie też, chociaż ja osobiście wolalbym wymienić tę"wizytówkę" samochodu. Sadze, ze naprawa zamknelaby sie w kosztach ok 1000 PLN + drzwi + ew. maska. Do tego malowanie jednego elementu ok. 200 PLN, całego auta ok. 1300 PLN.
Masz trzy rozwiązania:
1) Sprzedać auto, tak jak stoi. Ze wzgledu na fale samochodów importowanych ceny są "średnie", więc nie polecam. Zresztą nie wiadomo, na ile zostanie wyceniona szkoda i czy sumarycznie nie będziecie do tyłu.
2) Naprawiać w nieautoryzowanym warsztacie. Plus - kilka groszy w kieszeni. Minus - auto będzie naprawione mniejszym nakładem kosztów, niż w serwisie, będzie na nim szpachla... Co z kolei moze odbić sie czkawką podczas ewentualnej odsprzedaży (no chyba, że szwagier chce jezdzic tym autkiem przynajmniej 5 lat ;-) ) Kolejny minus - gwarancja... Należy jednak pamiętać, że po naprawie pozaserwisowej auto moze mieć problem z gwarancją na blachy, czy lakier, nie wiem, czy nie będą próbowali zerwać całej gwarancji.
3) Naprawa bezgotówkowa w serwisie. Wszystkie częsci blacharskie nowe. Nikt na niczym nie będzie oszczędzał, salonowi zależy, żeby robione było jak najwięcej (dla nich zysk, a placi i tak ubezpieczyciel, który pokryje koszty naprawy, czy to będzie 5, czy 10 tys. PLN).
Jesli szwagier ma autocasco (a przy kredycie musi mieć), zdecydowanie polecam naprawęw serwisie Toyoty.
Pozdrawiam.