Kalkulacja, plus jakieś przemyślenia i czasem uznałem, że lepiej to czy tamto w ASO będzie zrobić, np. olej DSG. To tylko takie przypadki mnie tam dotyczą. Oczywiście lojalki nie doświadczam, dlatego robiłem rabaty w sklepie z częściami. Ale zawsze jestem lojalny swojemu portfelowi i kalkuluję. Gdybym miał kiedyś nowe auto, parę lat, to może bym wiedział o co chodzi. Na tą chwilę, dawne wizyty w ASO VW i było dobrze. Kolejne ASO innej marki, trzy wizyty, dwie reklamacje i nikt mi za czas i paliwo nie oddał. Jawnie mnie oszukali i ważne ptaszki tylko stawiali. Obawiam się, że tak czy siak, gdzie bym teraz nie był, to i tak weryfikacja własna poleci i nie będzie piknie. Niestety kto nie weryfikuje śpi spokojnie, a ja po tych hecach, nie jestem w stanie nie zajrzeć za co zapłaciłem. Jestem w stanie na coś celowego wydać, ale nie przelewa mi się abym sypał z wora, bo to ASO. Tu czy tam, to są mechanicy, i tak bym oglądał, różnica w kasie jedynie.
Jak mnie oszukali, a no tak. Wizyta za 2 tygodnie, zakres ustalony. Wymiana świec była, chciałem pudełko po nowych. I niby nic, ale jednak na pudełku a w fakturze inne numerki świec były. Dwa miesiące pisania z centralą i wyszło tak. Pan doradca nic nie powiedział mechanikowi o pudełku, mechanik właściwe "zutylizował", no to pan doradca wyjął jakieś z kosza i mi dał, super załatwione. No za durnia mnie wzięli. A dalej jeszcze się okazało, centrala się wysypała, że wsadzili mi nie te co trzeba. Jak po czymś takim mam nie weryfikować, a byłem tym autem zaraz po sprowadzeniu.
Lista ptaszkowa, sprawdzić poziom oleju w skrzyni, zero śladów nawet tam ruszania czegokolwiek. W liście były zalecenia, określone wedle pozycji auta na podnośniku. Pisało zdjąć wszystkie koła, zdjąć zaciski, tarcze tył, sprawdzić okładziny cierne bębna. Ani koła nie zdejmowane, ani zaciski, ani tarcze. Do tego filtry olej i inne sprawy z listy, jedna osoba miała 2h.
Innym razem, wymiana płynu chłodzącego, zapomnieli o starym płynie w zbiorniczku.