Czy mieliście jakieś przykre przygody z waszym aurisem?
1) W grudniu 2011 r., dwa miesiące po zakupie, w korku w centrum mojej obrzydliwej Łodzi zdenerwowałam się na Pana który nie chciał mnie wpuścić na pas do skrętu więc gwałtownie ruszyłam, a auto zgasło. Pomyślałam - spokojnie, pewnie za gwałtownie puściłam sprzęgło. Niestety, spędziłam 1,5h na lewym pasie ruchu na światłach awaryjnych blokując centrum w godzinach szczytu

Po lewej tory tramwajowe, po prawej chodnik w całości zapełniony autami, więc mogłam co najwyżej albo staranować barierki przy przystanku aby zepchnąć auto, albo wepchnąć Aurisa na inne auto. Poza tym i tak zapewne 55 kilo nie przepchnie 1500 kg

Okazało się, że akumulator po prostu umarł przy tym mało odpowiedzialnym manewrze.
2) W listopadzie 2013 r. jakaś Pani stwierdziła, że to będzie extra rozrywka kiedy zamiast wjechać na miejsce parkingowe obok mnie, wjedzie w moje auto.
Poza tym nuda, nuda, Auris chce tylko pić.