Stwierdzam definitywnie, że Auris nawet po tym jak przeszedł w inne ręce wciąż mnie nie lubi ( nawet jak podróżuje nim jako pasażer). Wczoraj wraz z nowym pracownikiem który przejął po mnie Aurisa wybraliśmy się wspólne do klienta a ponieważ potrzebne nam były na tą okazję wszystkie techniczne zabawki udaliśmy się w drogę Aurisem.
Po zakończeniu pracy klient zaprosił nas na kolację i później powrót do domku do Gdańska - kolega miął mnie jedynie odwieść pod dom i pojechać dalej do siebie.
Wyjeżdżamy na A1 w stronę gdańska godz. chwila przed 22.00 i nagle łomot i ciągnie nas w lewo. Okazuje się kapeć złapany najechaliśmy na jakiś spory kawał czegoś tam. Nie wiem czy wiecie ale nie we wszystkich Aurisach jest zapas w tym komkrtnym nie ma zapasu tylko zestaw naprawczy, który oczywiście nie radzi sobie z większymi uszkodzeniami poza dziurką po małym gwoździku.
Tak więc sprawa zakończyła się na ubezpieczycielu i podróży do domu na plecach lawety.
Dziś podjąłem decyzję, że robimy przegląd czy w każdym naszym Aurisie jest taki zestaw i jeżeli tak to kupujemy dojazdówki, ponieważ te parę litrów pojemności bagażnika pod podłogą ma mniejsze znaczenie niż komfort i spokoju w razie bądź co bądź nie częstej sytuacji ale jednak.
Tak więc mimo, że już nie mam Aurisa wczoraj narobiłem się przy nim sporo.
