Witam serdecznie. Parę miesięcy temu po wybuchu gazu wygięła mi się ośka w przepływomierzu. W poprzednim moim poście dostałem od was przydatne rady związane z wyżej wymienionym. Skończyło się na wymianie przepływomierza. Dostałem taki sam (o tym samym nr co mój) przepływomierz z Lexusa. Między czasie wymieniłem świece (denso) oraz przewody WN (NGK). Mam instalację gazową 2 generacji i autko po wymianie ww chodzi równo i nie ma obaw o wystrzały. Jednak pozostał problem z benzyną mimo zmiany świec i przewodów.
Po wystrzale gazu i uszkodzeniu przepływomierza samochód nie chciał chodzić na benzynie nie trzymał obrotów, po wymianie przepływomierza na ten sam typ sprawa zmieniła się samochód trzymał już obroty, ale nie miał tyle mocy co wcześniej, a także w obszarze obrotów od 1-2 odczuwalne były wstrząsy-przebierał.
Między czasie czytałem na amerykańskim forum o ustawieniu przepływomierza. Stwierdziłem, że w związku z tym, iż lexus ma inny dolot może mieć inaczej ustawiony naciąg sprężyny (po zdjęciu plastikowej osłony przepływki widać ząbki no i kombinowałem z ustawieniem 'optymalnego' naciągu). Jednak to nadal nie było tak jak powinno zakres obrotów w którym przebierał znacząco się zmniejszyło bo tak od 1500-2000. Lecz pozostawałem niezadowolony.
Nadszedł czas, że podirytowany zebrałem się w sobie na zakup przewodów i świec. Co się okazało ostatnia fajka była uszkodzona wewnątrz nie miała dobrego przejścia no i jeszcze co mnie zaskoczyło jedna świeca była nie dokręcona.. Stwierdziłem, że to mogło być przyczyną moich problemów.
Jednak po wymianie ww problem pozostał. Silnik (na benzynie) przebiera w przedziale 1500-2000obrotów i jest znacznie słabszy w porównaniu z gazem. Co ważne problem ten nie występuje na gazie (który jak mi się zdaje jest bardziej wrażliwy na sprawy zapłonu) - chodzi równo w każdym zakresie obrotów wkręca się i ma moc.
Proszę was o jakieś sugestie co jest nie tak, co sprawdzić, co podregulować itp. Z góry dziękuje za pomoc!