Znam takich kliku co wyjeździli nowe auto aż do wyzłomowania i kupili nowe.
To jest taka nisza, jak ci co nie mają smartfona obecnie. Zmiana aut spowszedniała jak rozwody.

Pomyśl i odpowiedź co bardziej jest poprawianiem fabryki, co jest większą ingerencją w auto. Jedno i drugie hobby nie jest w zaleceniach więc ?
Dla trwałości całości, najlepiej by było robić to i to, ale masy oleją wszystko. Mamy indywidualne i kierunkowe podejście i tyle.
Mnie osobiście od nowych aut odstrasza to, że z chwilą wyjechania od dealera auto już traci na wartości. A chyba sami wiecie, że nowe auta najwięcej tracą po pierwszym rok. Jeśli już bym miał o wielu sprawach zapomnieć, to maks myślowo by mnie było stać właśnie na zakup auta rocznego, nie leżaka magazynowego. Jednak daleki bym był od zakupu auta z jakimś nieznanym silnikiem, jak się da to z konstrukcją istniejącą lata na rynku.