W swojej Camry miałem dwa potowy:D Pierwszy ( przy każdej ulewie) polegał na tym, że blacha pod klejem szyby tylnej zaczęła korodować, klej puścił i lało się boczkami, pod fotelem aż pod tapicerkę podłogi. Sprawa dosyć niemiła, otóż po każdej ulewie( ubiegłe lato do upalnych i suchych nie należało) musiałem kanapę demontować i suszyć. Wybrnąłem z tego wycinając szybę, miejsce klejenia szyby ścierałem z rdzy do "gołej blachy", dziurki szpachlowałem. Musiałem to pomalować w kolor nadwozia( przy okazji cały tył sobie na nowo pomalowałem tzn błotniki obydwa . Poczekałem aż lakier wyschnie dobrze, zadzwoniłem po gości od szyb.Wkleili i sucho, plus pozbyłem się korozji

.
Druga bardzo nie miła sytuacja miała miejsce na przełomie zima-wiosna tegoż roku

. Otóż było kilka dni kiedy to padał deszcz w dzień a nocą był mróz:D. Wsiadam w sobotę do samochodu( stoi pod chmurką niestety) a na swych 4literach czuję coś baaardzo mokrego:D. Lało się przez szyber i z podsufitki ciekło na mój wygodny fotelik

. Skończyło się to tym, że musiałem w pracy zażyczyć sobie day off'a by suszyć auto i szukać przyczyny mokrego fotela... Zdemontowałem, suszyłem( miałem fart, że słońce tego dnia akurat troszeczkę grzało). Pół dnia lałem po dachu wodą i szukałem przecieku. Jaki efekt? sucho. Moja diagnoza? Jedyne co mi przyszło na myśl to kanały odwadniające szyber zamarzły, i nie wiem jak to w ogóle możliwe bo nie było wtedy jakiś szalonych mrozów przecież a jednak były niedrożne i woda przelewała się rynienkami do środka. Samochód nadal stoi pod chmurką, ostatnio się rozpadało a ja w nim mam sucho.
Trochę mnie na wspomnienia naszło

.
Z tą morką podłogą może być różnie. Ja sprawdziłbym szybę. Zdemontował plastiki, kogoś poprosił by lał bieżącą wodą a Ty siedź w aucie i obserwuj. Mi ciekło przez tylna szybę a miałem pod tapicerką na podłodze kałużę...