I tak i nie - wszystko zależy... od ludzi (choć od sytuacji również).
Miałem kiedyś taki samochodzik, co to kilkanaście dni po zakupie nówki z salonu jedna paniusia stwierdziła, że "sobie wyjedzie znienacka z drogi podporządkowanej", bo czym jej samochód zamienił się na kilka chwil (mimo stosunkowo niewielkiej miastowej prędkości) w drona latającego w sposób niesterowalny, a parę sekund później sufit w jej aucie w podłogę - natomiast moje uległo dość widocznemu skróceniu patrząc na przód.
ASO i owszem, autko naprawiło z paniusi OC, jednak biorąc pod uwagę mój całkowity brak jakiegokolwiek sentymentu do tego konkretnego egzemplarza na skutek ww. zdarzenia, jeszcze przed naprawą auto sprzedałem ASO z powrotem, kupując nowe i inne.
Owszem, ASO nie ukrywało przed kupującym, że auto "miało wypadek", ale jak się później okazało ten "wypadek" to było w ich opisie "jakieś niewielkie obtarcie, leciutka stłuczka" itp. Nie - nie oszukali kupującego, ale... nie powiedzieli wszystkiego. Z drugiej strony auto było na gwarancji, naprawa kosztowała niewiele mniej niż zakup tego auta jako nowego, poduchy nawet nie odpaliły, bo nawet coś tam wyhamowałem. Ale jednak...
JEDNAK najlepiej mieć własnego mechanika, który nie jest zainteresowany sprzedażą czy zakupem auta - a tylko zarobkiem i NIE UTRACENIEM mnie jako klienta. No i się zna na rzeczy - fachowiec.
Inna sprawa, że takich ze świecą szukać..., bo są w zdecydowanej mniejszości.