W Carinie jak na kompletnego golasa, w którym nie miało się co psuć, to miałem sporo problemów, a ten silnik 2.0 D 73KM - prawdziwy cud ;-) Volvo miałem tylko 440, padało w nim chyba wszystko i rdzewiał na potęgę. Za to w 850 szwagra z silnikiem 2.3 czy 2.4 turbo już też wymieniał i głowicę i 2x turbo.
O moim bmw e36 to też szkoda gadać, chociaż bardzo je lubiłem. Także to w dużym stopniu legendy, ze kiedyś było lepiej a trawa była bardziej zielona. Poza kwestią żarówek ;-)
Ja myślę, ze wiele nowych samochodów nastuka tyle kilometrów, tylko akurat nie tych marek, które słynęły z długowieczności kiedyś. Ale wiele toyot, hond, mazd, subaru, zwłaszcza modele z silnikami benzynowymi o większej pojemności bez turbo. Dajmy na to nowe Camry czy Accord V6 - czemu miałyby nie robić wielusettysięcznych przebiegów? - nie widzę uzasadnienia.