Witam,
same nieszczęścia...
otóż po wczorajszych wojażach, gdzie jak mnie pan mechanik po niedźwiedniku przewiózł to byłam blada, wszystko wskazywało na problem z wtryskami... na benzynie silnik umierał, cylinder bardzo często nie zapalał, a na gazie pracował równo <sic!> mimo że mnie dzień wcześniej w ogóle nie ciągnął na gazie, ale przed panem mechanikiem Lala się zawstydziła :/
wróciliśmy na kanał, silnik równiutko sobie chodził i zaczęliśmy patrzeć za silnik, na przewody...
mechanik się oparł o wiązkę i natychmiast było pyr pyr pyr...
mała pociecha, ale mechanik się przyznał, że pewnie to on nadruszył już podkruszone kable jak regulował zawory, kiedy podnosił pokrywę silnika...
nie zmienia to faktu, że mam problem... tym większy, że silnik ma dziwne pomysły, wczoraj na gazie u mechanika super, wieczorem, jak pojechałam do stajni, to tylko na benzynie i to dość kulturalnie, a dziś rano odpaliła, wrzuciłam wsteczny, zgasła i tak 2 razy... musiałam odpalać awaryjnie z gazu i dopiero wtedy bez problemu dojechałam do pracy :/
czy wiązka instalacyjna silnika
http://allegro.pl/toyota-camry-2-2-95rok-instalacja-silnikowa-i2156199565.html to te kable idące za silnikiem m.in. do wtryskiwaczy?
z jakich aut będą pasować?
no i przede wszystkim czy jakiś magik z trójmiasta weźmie tę dłubaninę za normalne pieniądze do zrobienia?
no i najważniejsze, czy odpalanie z gazu jakoś szkodzi? czy przy takim uszkodzeniu mam nie dotykać auta i zostawić je w spokoju, bo mogę coś silnikowi zrobić?
pozdrawiam