Korektor działa następująco : im bardziej doładowany tył samochodu, tym mocniej jest naciskane ramię korektora, a co za tym idzie - ciśnienie podawane na tylne hamulce wzrasta, osiągając maksymalnie tyle, ile wynosi ciśnienie w przednich zaciskach.
Nawet, jeśli tylne koła zaczną tracić przyczepność, to mamy od tego ABS. Z doświadczenia - niewykonalne w Camry z seryjnymi hamulcami, nawet jeśli są to 289 z tłoczkami 38 i "pełnymi" klockami. Po zasadzeniu na tył dwukrotnie większych klocków i tarczy 315mm jest to już odczuwalne, i trzeba się pilnować np. przy ostrym hamowaniu podczas zjazdu.
Marek100 - uważam, że strzeliłeś sobie gola. Ciśnienie w przewodach hamulcowych dochodzi do 100bar, więc mam pewne obawy, że sposób, który zastosowałeś, nie zda egzaminu. Uważam, że korektor można usuwać jedynie łącząc istniejące przewody, względnie wymieniając je na nowe. I to ostatnie rozwiązanie polecam najbardziej, bo jak do tej pory widziałem jedną IIIgen, która ma przewody w takim stanie, w jakim wyszły z fabryki.
Rob - wiele samochodów ma to ustrojstwo. Najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby założenie dwóch korektorów jednosekcyjnych, zamiast jednego dwusekcyjnego. Wtedy uzależnilibyśmy siłę hamowania od nacisku poszczególnych kół - w zakręcie, czy na nierównościach drogi.
Odnośnie usuwania korektora : nie wszystkie Camry go miały, więc usuwanie go nie jest wbrew woli konstruktorów i nie wpływa negatywnie na prowadzenie się samochodu.
Jutro postaram się wrzucić skan tabelki z rozpisanymi ciśnieniami.