Tak rzecz mnie naszła, bo w CVT to całkowicie inaczej wygląda. Tak, silnik wyje, jak wcisnę na maxa do dechy, zgadza się

Ale nie o tym.
W manualnej skrzyni (albo np. w DSG) jak dam do dechy, to ruszam z piskiem i od razu jestem jakby (kosztem sprzęgła trochę) na wysokich obrotach. A tutaj - nie.
Tutaj stoję na światłach. Zielone - i do dechy. I co? Przez chwilę... nic.

Silnik się zbiera, auto stosunkowo powoli jak na "do dechy" rusza i dopiero wteeedy się zaczyna "impreza": jak silnik wejdzie na te ponad 6000 obr. No i dalej nudy, ale przynajmniej słupki przy drodze zaczynają szybko uciekać.

Żeby nie było uściślę: wiem, że jak "już jadę", to przełożenie błyskawicznie się zmienia, a obroty błyskawicznie rosną, auto błyskawicznie (no, prawie) reaguje. A podczas ruszania tak nie jest, żeby skrzynię i łańcuch napędowy(?) chyba oszczędzić, tak?
I tak sobie pomyślałem, że jakby sam proces ruszania był trochę inny, to przyśpieszenie byłoby lepsze niż w manualu. Pewnie ze "startu lotnego" tak w wielu przypadkach jest, w szczególności wypadkową (właściwego) doboru przełożenia przez kierowcę "manuala" - i cvt często wygra.
Ale nie o tym...

Czy w CVT jest jakaś technika, żeby sobie raz na jakiś czas ruszyć - nie, nie z piskiem, szkoda opon

- dynamiczniej? Pewnie nie ma, ale kto pyta, nie błądzi.
