Ja jestem zbyt zmęczony po 4200 km (spoko, na jeden raz "tylko" niecałe 1700 km)

, ale powiem tylko, że z tym ładowaniem to są jaja.
Lew już mi pisał, że pewnie jeżdżę bez LEDów (Philips 4DaysLed czy jakoś tak), ale dotychczas było po mieście OK.
Ale "zażyczyłem sobie" obserwacji osób z zewnątrz w trakcie trasy - i co?
Gasną? Nie!
Świecą? Nie!
Qrna jaja jakieś qrna..., sorry, ja po drinku jestem.

Otóż spodziewałem się, że albo wszystko będzie OK, albo będą gasły. I co? I... gieeee.... duże...

Otóż jaja!
Na trasie po iluś tam km (np. 200 km) świecą. Ale jak "coś zrobię", np. uruchomię spryskiwacz, wycieraczki, migacz..., qrna, cokolwiek "dodatkowego", to... gasną.
...po czym zapalają się po np. kilku-, kilkunastu sekundach. :-o
Albo gasną i zapalają się, nie wiem w rytm czego, może klimy...

Ja pinkolę.
Idę spać.
