Autor Wątek: Nasze Cariny w ASO... (F)  (Przeczytany 14879 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

FAWORYT

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« dnia: 13 Lutego 2005, 14:07:21 »
Cytuj (zaznaczone)
Jeśli w ASO nie kumają LB to co to za "fachowcy"?

Kto ci powiedział,że we wszystkich ASO są fachowcy?Fachowca to trzeba szukać ze świecą.
W aso to najlepiej znają sięna najnowszych modelach Toyot,bo są do nich na bierząco szkoleni,a o carinach mało kto wie,chyba,że pracował już w ASO za kadencji carinek i czai sięw tym sprzęcie.Dajcie mi spokój w polsce z fachowcami z ASO,z całej polski ,to chyba na palcach ręki by siędało ich wyliczyć,co?

Offline Carinka1.6

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 977
  • Płeć: Mężczyzna
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #1 dnia: 13 Lutego 2005, 14:29:50 »
Cytat: FAWORYT
z całej polski ,to chyba na palcach ręki by siędało ich wyliczyć,co?

to az tak duzo ich jest.... :shock:         :D  :D  :D
Carina1.6 LB z kolektorem 4-2-1 ... ??
Starlet Power

Rafi

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Lutego 2005, 14:45:53 »
To sięnadaje do prasy :cnice  :cnice  :cnice

jacek1127

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #3 dnia: 13 Lutego 2005, 20:19:37 »
Na nowych modelach tez sie nie znaja. Poza tym jak sprzedawali Carine E to tez sie nie znali. Mam oryginalna ksiazke serwisowa z USA (nie do Carinki ;) ) i tam jest naprawde wszystko, qrde wszystko - tylko jest jeden szkopul trzeba znac angielski, a kolki w serwisie nie znaja tego jezyka, w sumie jezdze do jednego z serwisow na slasku, zawsze jest bardzo fajna atmosfera, kawka, usciski dloni - tylko jak cos nawali, np z elektroniki, lub cos nietypowego to zapomnicie ze wam naprawia, to dotyczy wszystkich serwisow nie tylko toyoty. Moj znajomy jest wl. serwisu Boscha i do niego zwoza samochody z ASO - fiaty, fordy wszystko, tylko ze jak masz oryginalna Toyote tzn. made in japan i elektronike Denso to kicha, poza tym ceny czesci w stosunku do Boscha x3 albo jeszcze lepiej.

jacek1127

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #4 dnia: 13 Lutego 2005, 20:24:14 »
Aha jeszcze jedno, usmialem sie okrutnie  :-DD . W mojej staruszce Carince musialem wymienic miske olejowa, no to dzwonie do serwisu zeby sie umowic - czesci juz zamowione - i jakis nowy koles byl w serwisie wiec mnie nie znal i nawijam mu ze taki i taki samochod to i to do zrobienia a gostek mnie pyta : A ten samochod to na gwarancji jeszcze? Czujecie to, co za ludzie tam pracuja ? Carina II na gwarancji hahahahaha. To chyba wszystko w temacie kompetencji doradcoiw serwisowych Toyoty.

FAWORYT

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #5 dnia: 13 Lutego 2005, 20:36:27 »
Cytuj (zaznaczone)
jak masz oryginalna Toyote tzn. made in japan i elektronike Denso to kicha

Ja mam elektronike Denso i mam brytyjczyka :D

 
Cytuj (zaznaczone)
jezdze do jednego z serwisow na slasku, zawsze jest bardzo fajna atmosfera, kawka, usciski dloni


w opolu jest tak samo


Cytuj (zaznaczone)
tylko jak cos nawali, np z elektroniki, lub cos nietypowego to zapomnicie ze wam naprawia


Całe szczęście w mojej Toyce jeszcze nic sięniezepsuło,więc niedoświadczyłem tego i bardzo sięz tego ciesze.Najlepiej jeżdzić do ASO które jest długo na rynku,to wtedy jest szansa,ze jeszcze jakiś starszy pan elektromechanik w ASO pamięta model Carina,przynajmniej E,ale II powinna być dość podobna, to da rade.
Pamiętajcie ,są ASO i ASO,jedne są gorsze,albo wogóle ich niepowinno być,a są i takie lepsze.


Cytuj (zaznaczone)
a gostek mnie pyta : A ten samochod to na gwarancji jeszcze? Czujecie to, co za ludzie tam pracuja ? Carina II na gwarancji hahahahaha. To chyba wszystko w temacie kompetencji doradcoiw serwisowych Toyoty.


No niezłą musiałeś mieć mine,jak sobie pomyślałeś ile ten koleś co z tobą rozmawia wie o toyotach.Mogłeś powiedzieć,ze gwarancja wczoraj sięskończyła :D  :lol:
Jak oddaje swoją 10letnią na jakieś przejżenie do ASO,to gość mówi automatycznie ;"poprosze kluczyki i książeczke serwisową/gwarancyjną,mechanik zaraz wjedzie na warsztat,prosze ,tam pani zuzia zrobi kawe,jak coś to zawołamy" A ja mam tą książeczke serwisową,czy tam gwarancyjną i cały czas pieczątki tam wbijają,mimo,że auto niejest na gwarancji.Mnie akurat nikt sięwprost niezapytał,czy jest na gwarancji,bo od 10lat co jakiś czas przyjeżdzam do tych samych ludzi,więc z widzenia jak już w drzwiach stoje,to na gle wychodzą na warsztat i nikogo niema :-DD ,"to ten upierdliwy klient,kurcze"- pewnie se myślą,albo tak: "zawsze musi patrzeć na ręce,albo z nosem przy szybie i patrzy" Też miałem kilka sprzeczek z tymi mistrzami zmianowymi w ASO,czy jak to siętam nazywa,ale jeszcze więcej mam z miejscowymi mechaniorami kaziami, którzy sięwkurzają starsznie,że to nie mondeo,vectra,golf,astra,316i,albo polo,tylko carina!!Niestety tak też bywa.

jaari

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #6 dnia: 14 Lutego 2005, 01:11:24 »
Panowie!!!!
Ogólnie - jeżeli nie wiecie jak rozpoznać LeanBurn to proszęużyjcie opcji "szukaj", bo to troszke akademicka dyskusja :-)
Po drugie - rozumiem, że ASO w Polsce powinno raczej naprawiać wozy drabiniaste niż samochody...Litości. Odrobinęsamokrytycyzmu proszę, panowie samonaprawiacze! Może po prostu jeździcie do kiepskich warsztatów? Swoją drogą, ciekawe co na to SerwisSJ :-)))
Celowo pomijam nicki autorów krytykowanych przeze mnie postów.Nie jest moją intencją obrażanie nikogo - jedynie staram sięobnażyć waszą ignorancjęw temacie...niestety.Pozdrawiam.

Rafi

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #7 dnia: 14 Lutego 2005, 23:31:39 »
czesc jaari dzis bylem w ASO i gosc powiedzial ze on nie za bardzo sie zna na carinach bo orientuje sie w nowszych.

pozdrawiam

jacek1127

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #8 dnia: 16 Lutego 2005, 10:41:52 »
Czesc jaari, na poczatek powiem Ci ze jak mialem czas i sam sobie naprawialem samochod to bylem pewny ze wszystko jest ok.
Czy ty przypadkiem nie pracujesz w serwisie?
A jezeli chodzi o konkrety to prosze bardzo:
Serwis w Katowicach (bardzo duzy i nowoczesny ;) ) - Carina II LB - Po 3 tygodniach "rozmow technicznych" - " Wie pan co niech pan skombinuje schematy to my to naprawimy wtedy, bo ten model to nie byl w PL oferowany i wie pan centrala nie przysyla schematow a bez tych schematow...."
Serwis w Zabrzu - ta sama Carina zepsuty zawor VSV ( ok 1,5 roku) - wizyta w serwisie srednio raz na 2 tyg. Wystarczylo zmierzyc rezystancje na zimno i od razu bylo wiadomo ze jest walniety, instrukcja na str 248 (po angielsku niestety) - serwis przez 1,5 roku twierdzi ze ten zawor na pewno jest dobry i to wina ECU, ale nikt nie wie na pewno i nikt tego nie zamowi na wlasna odpowiedzialnosc z japonii bo to 5000 kosztuje. W koncu sam sobie wymienilem ten cholerny zawor - warto byc
samonaprawiaczem? Chyba tak.
Katowice - Carina II - swieci sie ladowanie - "Panie dioda walnieta" zamowimy alternator - 2400, za 3 dni bedzie. Przyczyna rzeczywista - popsuty regulator napiecia - naprawa  2 h - 250 PLN, nie w serwisie oczywiscie bo na regulator tez 3 dni trzeba bylo czekac.
Bytom - Carina E - spada temperatura w czasie jazdy, termostat mialem ze soba. "Lepiej sie nie spieszyc z ta wymiana, wyczyscimy filtry, moze to byc od klimatyzacji  :shock: ,ze tak sie dzieje" Efekt 6 godzin straconych a i tak trzeba bylo termostat wymienic.
Moglbym jeszcze kilka przykladow przytoczyc i dotycza one nie takich starych zlomow jak Carinki ;) a nowszych modeli a konkluzja jest taka ze w serwisie mozesz wymienic olej, amortyzatory, klocki etc, ale jak cos powazniejszego sie dzieje to nie licz na kompetencje i zaangazowanie serwisu.

Offline carinus

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 1192
  • Płeć: Mężczyzna
  • Samochód:: Auris I 1,4 d4d
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #9 dnia: 16 Lutego 2005, 19:30:40 »
Nasze serwisy moze zachwalac chyba ten kto nigdy tam nie byl z usterka albo tylko dolewa tam plyny.Ja nawet wozu drabiniastego nie oddalbym do naprawy takim frajerom.Kiedys pojechalem do ASO z carinka II bo cos mi stukalo z tylu.Powiedzialem zeby zdiagnozowali co stuka z tylu oprocz lewego amorka bo mial maly wyciek.Frajerzy wzieli auto na podnosnik,popatrzyli przez chwile na podwozie,nastepnie wyjechali jak szaleńcy na przejazdzke moim autem.Gdy wrocili dostalem rachunek 70zl kosztow uslugi i odpowiedz ze mam przyjechac jak wymienie amortyzator i oni mi dalej sprawdzą.No ch...j by ich spalił!!!To byla moja ostatnia wyzyta w ASO.Sam wymienilem gumy na reakcyjnym i byla cisza.Naciagac to oni potrafią.

FAWORYT

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #10 dnia: 16 Lutego 2005, 19:39:09 »
Powiem szczerze,że często jeżdze do do "ASO Szic" w opolu,bo niemiałem wyboru gdzie naprawiać auto,przecież takie warsztaty tu mam dookoła ,totalny buraczany spęd w dosłownym tego słowa znaczeniu naprawiający golfy,astry ,vectry…..
Ostatnio odczułem,że standart usług "ASO szic" siępodniósł(może tylko dla mnie :-DD  ),bo przynajmniej jestem miło obsłużony,nic niepłace za diagnoze,tak jak ty carinus " 70zł " .Pamiętam ,że kiedyś tak niebyło, wyganiali mnie, wrzeszczeli, wykazywali sięignorancją ,ale to było 2 – 3 lata temu i wtedy se wyrobiłem opinie o ASO odpowiednią , jak 98% ludzi tu. Może ktoś jeszcze bywa w ASO w opolu na wrocławskiej? Może by sięwypowiedział.
Ja powiem szczerze ,że wole porządek i fachowe podejście niż gościa, który bez pojęcia podchodzi do wymiany paska rozrządu z łomem i młotkiem..... :bno ,bo niema odpowiednich narzędzi. To może taki ogólny przykład podałem, ale coś podobnego mam na myśli. Od roku mniej więcej jak nauczyłem sięz nimi ( z ASO) rozmawiać, to jakoś(jakoś ,bo bywa lepiej i gorzej,ale często najgorzej jest na wiosce z mechanikiem od golfów) sięto układa. Kilka razy zdiagnozowali dobrze, gdy tylko z moich opowiastek siędowiedzieli gdzie i jak stuka. Po przejażdżce, oczywiście zawsze ze mną, albo to ja jade i pokazuje co i jak diagnoza siępotwierdza, następnie pytam o koszt części takiej miłem pani,co mówi ” to nie ja droga to toyota „  następnie dopijam kawe  i odjeżdzam. Przyjeżdżam do domu, porównuje koszt napraw tej usterki w kilku warsztatach, przeprowadzając wywiad z majstrem i decyduje gdzie i jak zrobie, czy część kupie w ASO i naprawie w fast servis japan car( mają jakieś pojęcie,ale ceny też wysokie) ,czy u prywaciarza kazia na wiosce łomem, czy całość zrobie  w ASO.Wymiana synchronizatora w skrzyni 400 zł z VAT + część 100zł.Pan heniu powiedział,że zdjęcie założenie skrzyni,potem uszczelnienie itd.zaczął marudzić,powiedział,że synchronizator tyle będzie kosztować ,co robocizna( 300zł to najmniej, ale przygotuj sięna troche więcej) i takie tam pieprzenie za przeproszeniem.
Oczywiście z ogólnej opini ludzi z całej polski wiem, że trudno znaleźć w ASO kogoś kto by sięznał na naszym autku ( widze tu duże problemy z carinami II ). Ja chyba znalazłem, przynajmniej na razie sięnie pożarłem tam z nikim, oby jak najdłużej był taki stan. Toyocie rzadko coś dolega,ogólny koszt roczny serwisu jest tylko troche wyższy niż CC sportinga we fiacie. Może moja sytacja wynika z tego,ze wokół siebie niemam nikogo, do kogo podajde i koleś wie,że o w tych carinach z tym silnikiem te awarie są. Jeden mnie wyśmiał i powiedział,ze jak to z angli, synku , „ nieucz ojca dzieci robić „ i tego podobne – oczywiście u prywaciarza. Jak trzy razy koleś mi zamówił tylny cylinderek hamulcowy i dwa razy klocki nie te, to od tego czasu nieraz wymienie u niego olej i pospawam tłumik ( moje zabawy z wydechami)
 Kurcze,ale teraz to pojedziecie po mnie masakralnie ,ale to są moje doświadczenia.

jacek1127

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #11 dnia: 17 Lutego 2005, 10:06:54 »
Spoko, ja tez mam dobry uklad w serwisie, tez nie place za diagnozy, moge podjechac w zasadzie w kazdej chwili, kawka, pogawedka etc, wynika to napewno z tego ze jezdze tam ja i cala moja rodzinka od 10 lat :), jednak mimo to nie zmienie zdania na temat kompetencji serwisu czy tez moze "podejscia do rozwiazywania nietypowych problemow". Sam tez wole zaplacic wiecej niz dawac samochod do zrobienia jakiemus burakowi uwalonemu smarem od piet po czubek glowy, chyba dzieki temu mam 400kkm i praktycznie zero problemow.

jaari

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #12 dnia: 17 Lutego 2005, 11:28:03 »
Po przeczytaniu powyższych postów mogętylko powtórzyć - jeździcie do kiepskich serwisów. Uogólnianie jest bardzo fajne, tyle że niezbyt sprawiedliwe...Oczywiście są warsztaty gówniane, olewające klienta i wykazujące siękompletną ignorancją jeżeli chodzi o starsze modele samochodów.Jednak w serwisach istniejących od lat i dbających o swoją reputacjędziała cały system szkoleń ,kursów, itp nie tylko w Polsce .Zresztą długo by tłumaczyć, a czuję, że i tak zaraz ktoś będzie chciał mi udowodnić brak racji :-(
A propos - nie pracujęw ASO. Po prostu mam zaufanie do ludzi wykształconych w swoim fachu przez swoją firmę.Nie mam natomiast zaufania do domorosłych mechaników, działających na parkingu czy też w garażu...Pozdrawiam. :lol:

lackyluk

  • Gość
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #13 dnia: 17 Lutego 2005, 12:15:09 »
A czy ktoś wie jak obsługuje DML CZ-wa. Chciałbym zrobic przegląd cariny. Kontakt miałem tylko telefoniczny - serwismen bardzo kulturalnie sprawdził VIN gdy kupowałem , a potem podał mi jeszcze numer fabryczny części gdy chciałem kupić sam i grzecznie zaprosił w razie czego na jej wymianę.

Offline Kryspin

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 5488
  • Płeć: Mężczyzna
    • Toyota Klub
Nasze Cariny w ASO... (F)
« Odpowiedź #14 dnia: 17 Lutego 2005, 12:17:54 »
Witam!
Bardzo poruszyła mnie ta rozmowa z tytułu faktu, że  pracowałem w serwisie jako doradca serwisu.
I powiem tak: prawda leży po środku. Są klienci którym sięnigdy nie dogodzi "auto-masochiści" no i inni oczywiście. Przykładów jest tysiące.
Oczywiście przypadki, które opisujecie są kategorycznie nie do przyjęcia. /Jak za pseudo diagnozęzawieszenia można wziąć 70 PLN, to jest kategorycznie niedopuszczalne, chamskie i bezczelne/.
Są takie elementy których, zdiagnozowanie w pełni, odrazu jest niemożliwe(np. zdiagnozowanie czy puka przekładnia kierownicza jak są delikatne choćby luzy na drążkach) /usterka jednej części zawieszenia nie pozwala na 100% zdiagnozowanie innej, ale na pewno nie w tym przypadku i na pewno nie za 70 pln/.
Aczkolwiek jak klientowi powiecie o drążkach kierowniczych (koszty) wymienicie drążki kierownicze, zrobicie zbierzność a sięokaże że że stuki są także przekładni kierowniczej?, która kosztuje tyle i tyle (a nowe z reguły są z drążkami).
Macie awanturę!!!!!!  :abadgrin
Klient żadko kiedy zrozumie :bno , że inaczej sięnie da tego stwierdzić. Wyjście ?? Może założyć stare drążki i skasować klienta za diagnozę?? Koszt 250 PLN bo tyle normalnie by zapłacił za wymianę, a tu przecież robota zopstała zrobiona 2 razy. Co?? tyle za diagnozę :asmiliecry  
Rozwiązań jest kilka ale w momencie gdy klient jest CRAZY to życzępowodzenia.

Co do doradców serwisu i braku ich kompetencji. To wynika z tego, żębrak im odpowiednich szkoleń i praktyki w mechanice oraz elektryce samochodowej, a to już efekt redukcji kosztów salonu. Przecież fachowcowi trzeba płacić. Ale inna sprawa, żęzajmując stanowisko w rozmowie powinni wiedzieć o czym mówią. Carina i gwarancja = kompromitacja.

Poznając serwis od podszewki, mogęstwierdzić że wiele problemów, niedociągnięć i niechlujstwa wypływa również od mechanika. Czasami im sięniechce. Czasami mają dosyć swojej pracy albo gorszy dzień i np. zapomną powiedzieć doradcy serwisu, że auto świeżo po regulacji geometrii kół ściąga w lewo nie mówiąc już o poprawieniu tego. Klient odbiera pierwsza prosta i awantura.  :abadgrin
A czasami poprostu kierownica jest krzywo, tłumaczenie mechanika tak wyszło. W większości przypadków są to ludzie niereformowalni (szacunek dla tych co nie są) i tłumaczenie czy inne sankcje nic nie pomogą. Robią to co robią a jak to już inna beczka. Czasami poprostu sięmylą. Nie myli sięten co nic nie robi. A że padło akurat na was??

Albo inna sprawa jest taka, że olewają naprawy gwarancyjne bo przecież np. nie wliczają sięone im do przerobu. Po co dobrze zdiagnozować auto na gwarancji i naprawić (8h) i mieć miejszą wypłatę?? Lepiej zrobić przegląd i mieć kasiorę. Kolejny przykład redukcji kosztów salonu i kretyńskim braku motywacji.

Czynników jest wiele i pewnych sięnieda nigdy przeskoczyć dla innych potrzeba czasu. Na szczęście rosną już całkiem profesjinalne zakłady mechniki pojazdowej, które przyspieszą proces przemian w jakości i spadku cen w ASO.

PS1. Jeśli zapłacicie za diagnozę, żądajcie informacji na piśmie /czasami zanim ktoś napisze dwa razy sprawdzi/. A jeśli jest ona niewłaściwa czy nieraz wręcz śmiesznie beznadziejna macie podkładkęi pretekst do odwiedzin właściciela lub dyrektora salonu.
PS2. Negocjujcie ceny - zawsze coś opuszczą.
PS3. Róbcie awantury i zadawajcie trudne pytania - będą sięz wami obchodzić jak z jajkiem (choś jak was zobaczą w drzwiach, o k^$## to znowu tem p%$#b)
PS4. Życzęcierpliwości i wyrozumiałości.
PS5. Pozdrowienia dla dobrych mechaników i samonaprawiaczy.
TK Automobile - serwis, naprawa , diagnostyka


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl