Hej, mam dość nietypowy objaw i nie bardzo wiem co może być przyczyną.
W momencie jak temperatura spadła na zewnątrz poniżej zera to zauważyłem że po całej nocy postoju pod chmurką podczas zapalania samochodu słychać jakby akumulator ledwo zipał (ale zawsze zapali).
Podjechałem do elektryka, który zmierzył mi prąd ładowania i wyszło że jest idealnie. Zmierzył akumulator i stwierdził że faktycznie akumulator nadaje się do wymiany (kupowany w 2009 roku - oryginalny ASO TOYOTA :( ).
Trudno, zagryzłem zęby i poleciałem do sklepu kupić nowy akumulator.
Jakie było moje zdziwienie kiedy na nowym akumulatorze okazało się że jest identycznie jak poprzednio.
Wygląda na to jakby nie było prądu w akumulatorze. :(
Co może być przyczyną takiego stanu rzeczy? Zakładając że faktycznie prąd ładowania jest OK to czy istnieje szansa aby przez noc coś (jakieś urządzenie w aucie) "kradło" prąd w samochodzie? - Nadmienię że oświetlenie wewnętrzne samochodu nie świeciło się przez noc.
Czy rozrusznik sam z siebie może powodować jakieś zwarcie?
W tygodniu zamierzam odstawić furę znów do elektryka w celu znalezienie przyczyny. Chciałem się jednak jeszcze Was podpytać czy macie jakieś doświadczenia w tej kwestii i czy możecie wskazać potencjalne przyczyny usterki.
No i najistotniejsze, fura to rav4 z 2001 roku z silnikiem 1,8 VVT-i
Dzięki za wszelaką odpowiedź.