Witam.
Czy ktoś możne napisać jak samochód sprawował się w zimie? Jak działało ogrzewanie, czy było wystarczające oraz jak działały akumulatory w niskich temperaturach?.... 
Cześć.
Mam Aurisa hatchback hsd od sierpnia 2013 roku. Przez ten czas zdążyłem przejechać 53 tysiące kilometrów. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytanie i jednocześnie podzielić wrażeniami. Chętnie odpowiem na jakiekolwiek pytania od forumowiczów.
W zimie da się żyć. Z powodu tego że układ hybrydowy potrzebuje temperatury min 10 stopni do działania, przy tak dużych mrozach na samej baterii raczej się nie pojedzie. Silnik chodzi praktycznie cały czas żeby ogrzać baterię. Ogrzewanie kabiny działa sprawnie, nie ma z nim żadnych problemów. Spalanie wzrasta wraz ze spadkiem temperatury. W trakcie ostatniej polskiej zimy było to ok 0,5 - 1 litra na 100 kilometrów więcej. W zimie auto staje się też głośniejsze. Jest to zrozumiałe bo rzadziej wyłącza się silnik spalinowy. Odniosłem wrażenie, że przy dużych mrozach rzędu minus piętnaście, osiągi się pogarszają. Czuć to szczególnie na autostradzie.
A teraz uwagi ogólne.
Jestem BARDZO zadowolony z samochodu. Jak na razie zupełnie bezawaryjny. Obsługa ASO wyśmienita - jest to jeden z powodów dla których auto użytkuje się tak dobrze. Naprawdę trudno przecenić obsługę Toyoty.
Spalanie średnie na poziomie 5 litrów. Codziennie dojeżdżam do pracy w warunkach miejskich i podmiejskich ok 60km w jedną stronę. Wtedy spalanie (zaznaczam średnie) to około 4 litry. Zdecydowanie wzrasta na autostradzie, przy 150 km/h to około 7-8 litrów.
Elastyczność przy wyprzedzaniu przyzwoita i wystarczająca. Według moich odczuć jest na poziomie diesla o porównywalnej mocy. Wyrobiłem sobie nawyk delikatnego wciskania pedału gazu tuż przed momentem, w którym chcę wyprzedzić żeby włączyć silnik spalinowy. Później wystarczy depnąć do podłogi by oba napędy pozwoliły na sprawne wyprzedzenie.
Mam zastrzeżenia do jakości wnętrza. Przez pierwsze 5 tysięcy słyszałem denerwujący szum z górnej krawędzi bocznej szyby kierowcy. Tak jakby uszczelka była wadliwa. Szum ustał samoistnie. Po około 25 tysiącach zaczął skrzypieć fotel kierowcy, tym bardziej im zimniej na dworze. Skrzypi pas pasażera gdy jest zapięty. Stukały drzwiczki od schowka (przestały) a teraz zacina się zamek w schowku.
Poza tym rewelacja. To auto docenia się tym bardziej im więcej się jeździ. Komfort jazdy po mieście nie do opisania.
Jeśli macie pytania, chętnie odpowiem.