Witajcie!
Mój pierwszy post pozwolę sobie zacząć od odgrzewania wątku.
Mam od 3 lat Corolkę 1,3 12V '91r benzyna z gazem. Jakieś dwa lata temu na skrzyzowaniu strzałka temperatury silnika poszła do góry gdzieś do 2/3 skali, wcześniej zawsze była w połowie przy nagrzanym silniku. Po wystygnięciu silnika stwierdziłem ubytek płynu w chłodnicy i zbiorniczku wyrównawczym. Uzupełniłem, a potem przez jakiś czas kontrolowałem stan - wszystko było w normie, więc po jakimś czasie sprawdzanie wypadło mi z głowy. W miniony wtorek miałem podobną sytuację, z tym, że strzałka doszła prawie do czerwonego pola. Również stwierdziłem ubytek i podobnież dolałem płynu do chłodnicy i do zbiorniczka. Od tej pory strzałka temperatury wariuje. Silnik nagrzewa się normalnie (no może minimalnie szybciej), a na skrzyzowaniach to po prostu wielka niewiadoma: albo stoi w miejscu (połowa skali), by na następnych swiatłach skoczyć już maksymalnie w górę. Na następnych znowu skacze w górę albo stoi w miejscu - właściwie nei ma reguły. Płynu nie ubywa, wycieków nie ma. Czy to może być wina padniętego termostatu? Czy może syfu w chłodnicy zebrało się juz na tyle, że zatyka coś? Płynu w zasadzie nie wymieniałem od zakupu, ale chyba juz najwyższy czas.
Pozdrawiam.