Ogarnąłeś temat z baterią czy sprzedałeś auto ?
Jako że wystawił roczną gwarancję na bateryjny szrot, to przyjechał, wymienił jeden szrot na inny szrot. Po dwóch dniach zaświeciła się "choinka", co oznaczało brak zbilansowania ogniw - jak zwykle. Następnie po nieco ryzykownym jeżdżeniu z "trójkątem śmierci", wszystko się pogasiło, czyli samo-zbilansowanie się baterii. Nadszedł czas, żeby sprzedać samochód za parę tysiaków.