W ubiegłym tygodniu miałem dokładnie to samo: najpierw komunikat "Check VSC System" (ostatnio dużo używałem podgrzewania foteli na obu siedzeniach), a potem niemożność uruchomienia silnika. Podjechałem do serwisu akumulatorów, gdzie zdiagnozowali, że akumulator jest dobry tylko nie naładowany. Więc kupiłem prostownik taki, żeby nie musieć sprawdzać tylko żeby sam czuwał i się wyłączył kiedy naładuje:
CTEK MXS 3.6. On ładuje powoli, ale tak, aby nie uszkodzić ani akumulatora ani elektroniki pojazdu. Zaletą jest to, że sam dobiera prąd ładowania zależnie od stanu w jakim jest akumulator (siedem różnych sposobów ładowania dobieranych przez układ elektroniczny), automatycznie się wyłącza gdy akumulator jest naładowany i bardzo delikatnie ładuje gdy należy tylko podtrzymywać napięcie. Nie trzeba odłączać akumulatora w trakcie ładowania - nie uszkodzi elektroniki pojazdu. Nie trzeba odpinać w trakcie zapalania silnika. Ponoć takich prostowników używają w salonach i na składach celnych gdzie samochody czekają wiele miesięcy. Model
MXS 3.8 dodatkowo pokazuje w której fazie ładowania akumulator jest. Po 36 godzinach ładowania napięcie było 12,6. Niestety po pierwszej próbie odpalenia silnik nie zapalił i napięcie z powrotem spadło do 10,4 V. Pojechałem do innego serwisu i zdecydowanie powiedzieli, że akumulator padł. Zatem zmieniłem na nowy Bosch z dokładnie taką samą pojemnością
60Ah jak fabryczny i wszystkie problemy z uruchamianiem i systemem VSC znikły. W serwisie powiedzieli, że ten Bosch 2-3 lat powinien wytrzymać. Błąd systemu VSC odczytany przez komputer pokazywał, że brak komunikacji z modułem ABS. Wynikało to z tego, że moduł ten nie dostawał napięcia, więc go centralny komputer nie widział.
Odnośnie napięć na akumulatorze instrukcja na str. 539 mówi:
- 12,6 - 12,8 całkowicie naładowany
- 12,2 - 12,4 naładowany do połowy
- 11,8 - 12,0 rozładowany
Stary miał 10,4 V. Nowy ma 12,5 V.
Wniosek jest taki: błąd VSC oznacza najpewniej, że padł akumulator.
Jeszcze jedna sprawa: jak ten akumulator padł to silnik przy zatrzymaniu pojazdu prawie gasł i spadały mu obroty tak na oko poniżej 500 lub 400. W czasie odczytania komputera elektryk mi zresetował to ustawienie obrotów i skalibrował na nowo pedał gazu. Obroty się potem same kalibrują bodajże przez 3 kolejne uruchomienia silnika. Więc się nie przestraszyć jeśli samochód będzie miał zbyt niskie obroty po założeniu akumulatora, bo potem wszystko wróci do normy. Teraz chodzi tak jak dawniej ok. 600 obrotów na postoju i silnik równiutko pracuje.