Wyłączyłam dzisiaj całkiem łubudubu z głośników i wsłuchałam się w swojego Aurisa i dodaję wcześniejsze spostrzeżenia
Odpaliłam na zimnym silniku, potrzymałam na luzie i faktycznie go słychać. Ale dźwięk brzmi w porządku, zdrowo. Mruczy sobie, słychać, że obroty są podwyższone, jakieś 1000-1200 rpm zaleznie od tego, ile mam guziczków na kokpicie włączonych. Czasem nieco falują, ale to ze dwa razy przy mrozie zdarzyło mi się takie zjawisko zaobserwować. Normalnie wskazówka raczej stoi w miarę sztywno
Słuchać leciutkie poświstywanie i w miarę dodawania gazu to gwizdanie się nasila, ale nie jest stale narastające, takie przerywane. Dochodzą tez dźwięki basowe, buczące, przerywane. Takie, za przeproszeniem, podpierdywanie, ale to słyszę raczej od doopy strony, czyli od tłumika. Podoba mi się ten dźwięk, brzmi dla ucha miło i nie budzi przerażenia. Ktoś mi kiedyś powiedział, że tłumik fajnie popierduje na postoju, może Pati ma rację, że ta końcówka dodaje takich efektów.
Kiedy odpalam na ciepłym, to czasem głupieję, czy silnik działa, czy nie działa, bo nie słychać nic i tylko po wskaźnikach wiem, że cos się dzieje. Silnik ma jakieś 800 rpm i ni chuchu go nie slychać.
Jedyne co nie brzmi milo, to szuranie/huczenie hamulców. Słyszę to tylko przy bardzo małych, osiedlowych prędkościach. Powyżej 40 km/h wszystko zagłusza szum opon.
Slavarok, w Twoim nagraniu nie usłyszałam nic dla mnie dziwnego. Silnik ładnie pracuje, kurtka ortalionowa szeleści, kierowca oddycha, kierunkowskazy cykają... dla mnie to wszystko znajome odgłosy. Od 1:30 przez kilkanaście sekund słychać jakieś rytmiczne, dudniące dźwięki, tego nie znam... a nie jest to hamowanie, bo raczej słyszę wzrost obrotów

Pojawia się to też dalej od czasu do czasu, ale już nie tak wyraźnie. Może jakieś zakłócenia, albo odgłos od opon, jakieś dziury czy coś.