Codziennie się staram. Ale te stare nawyki.... A tobie jak wychodzi?
Ja już się dawno oduczyłam

szybko mi poszło, ze dwa dni kłócenia się z prawą nogą i po bólu. Jak nie puszczasz pedału sprzęgła gwałtownie, to nic nie szarpie, przejście na bieg wyższy czy niższy jest prawie nieodczuwalne. Mniej więcej nauczyłam się, w którym momencie sprzęgło "łapie" i noga w tym momencie prawie się zatrzymuje na chwilkę zwalniając sprzęgło i potem delikatnie zdejmuje nogę. Czasem zaspana, na zimnym silniku lub zaaferowana sytuacją puszczając pedał przy ruszaniu jednak zdejmę tę nogę zbyt wcześnie i lekko mi szarpnie, ale cały czas myślę o tych biednych łożyskach, wałkach i karcę się w myślach

Mam jeszcze mały problem z traktowaniem biegu wstecznego. Uparłam się, że tak, jak z jedynką, należy mu się odrobina gazu, żeby ruszył z miejsca, ale czasem ta odrobina, ledwie muskanie powoduje, że manewruję za szybko po parkingu i wtedy zamiast zdjąć całkiem nogę z gazu, to cofam na "półsprzęgle", czyli obydwa pedały są nieco wciśnięte.
Nie wiem, czy półsprzęgło to prawidłowa, fachowa nazwa, tak mi to zakodowali na kursach prawa jazdy, że parkować czy manewrować trzeba na półsprzęgle. Ale to było na maluchu 20 lat temu! Po czasie odkryłam, że auris wcale nie potrzebuje gazu na wstecznym i jak puszczę powoli sprzęgło całkowicie, to kula się kula się sam, bez gazu. A ja dotąd kłócę się z nogami i zamiast puścić gaz, to dociskam sprzęgło, żeby jechał wolniej
Nad podobnym problemem pracuję tez w korkach. W takich, w których to kulasz się ledwo-ledwo po kilka metrów i stop. Też kończy się na półsprzęgle, kiedy widzę, że poprzednik ledwie ruszył to już hamuje. Jeśli nie ruszam pod górę, to staram się ruszyć bez gazu, tylko puszczając bardzo delikatnie sprzęgło, żeby nie było: jedynka-gaz-hamulec-gaz-dwójka-hamulec-jedynka-gaz-hamulec-gaz-hamulec (to wszystko większość czasu z wciśniętym sprzęgłem lub na półsprzęgle) to staram się tylko puścić sprzęgło, niech się kula sam, a jak kolejka idzie szybciej, to dopiero dodam gazu. Dodawanie gazu kulając się na jedynce bez sprzęgła wymaga trochę precyzji w nodze, bo minimalne wciśnięcie powoduje zryw, a puszczenie - szarpnięcie, ale ciągle nad tym pracuje i idzie mi coraz lepiej

Roberto, łożyska z Twojej listy do wymiany jakoś skojarzyły mi się z łożyskami oporowymi w sprzęgle, widać łożyska są wszędzie

Tak czy siak widzę, że nie tylko kobiety i nie tylko ja używam skrzyni biegów czy sprzęgła nieprawidłowo. Ale dzięki chłopakom z forum jeszcze tylko trochę pracy nad synchronizacja nóg i będę używała wszystkiego jak trzeba. Koszty błędów, jak widać po Twoim rachunku z ASO, są bardzo dotkliwe dla auta i portfela
