witam,
temat dawno nie ruszany ale podejme ryzyko i sie pod niego podepne
mam toyote previe 2004 d4d 2litrowy ropniak, przebieg 210k, 10 dni po zakupie w drodze do robota przestala mi jechac, wlaczyla sie kontrolka serwisowa, silnik nie wchodzil na obroty ale tez nie gasl i mialem wrazenie ze silnik chodzi a auto nie jedzie- zalawetowalem do garaz, oczywiscie nie wiedzialem ze resetuje wylaczeniem stacyjki na 10sec, powiedzialem mechanikowi (ze go tak pozwole sobie nazwac) co bylo grane, przejechal sie autem pozniej podpial pod komputer i powiedzial ze turbo overcharge chyba ten kod z 21 czy 51 na koncu, oprocz tego stwierdzil ze sprzeglo tez sie slizga- ze potrzebuje sprawne to zgodzilem sie na wymiane sprzegla, odnosnie bledu z overcharged- powiedzial ze to moze byc zawor ktory jest przed turbina- turbo vacuum valve- kupilem na szrocie i wymienilem, wyjechalem od chlopa z warsztatu i na drugi dzien historia sie powtarza, wracam do chlopa, podpina pod kompa i znow ten sam odczyt- turbo overcharged, powiedzial ze teraz to juz zostaje tylko turbina- zlecilem wymiane- koszt jak cholera i nawet nie mialem jak zweryfikowac czy faktycznie nowa wstawil (niby obudowa swiecila jak sprawdzalem na lusterko), po wymianie turbiny slychac gwizd- cos ok 2tys a nawet 1,8 sie zaczyna- odlogos mi sie poda tylko czy to napewno zdrowe- pojechalem do chlopa jeszcze raz zeby sprawdzil czy to tak ma byc, przejechal sie powiedzial ze nowa turbina, ze nie bylo w niej nic grzebane takze to jest OK (ps pytanie- jak czesto mechanik skladajac auto do kupy w ostatniej fazie skrecania rozbija Ci przednia szybe? znaczy powoduje pekniecie od silnika do dachu na miejscu pasazera?)
przejechalem 1500km, znow historia sie powtarza na drodze, jade do chlopa podpina pod kompa, kasuje 110pln i mowi ze to bedzie wina tego zaworu ktory wymienilem a ktory wzialem ze szrotu (za 60pl zamiast kupic nowy za 1500PLN), glupi uwierzylem- kupilem nowy zawor.... co za bol..., pojezdzilem na nowym zaworze niecale dwa tygodnie, jadac na dwojce depnalem mocniej gazu zeby zobaczyc jak sie zbiera, niedaleko przed 3K obrotow silnik "zadlawil" sie z dwa razy i nie mial dalej takiej mocy (przy tych obrotach), na drugi dzien (wczoraj) zrobilem jeszcze jedna probe- tym razem przy podobnych obrotach zadlawil sie i silnik przeszedl w stan awaryjny- dokladnie taki sam jak wczesniej (4 razy w drodze) czyli kontrolka z symbolem silnika i silnik nie wchodzi na obroty wogole- reset przez wyciagniecie kluczyk na 10 sec i pojechalem dalej ze swiecaca sie kontrolka. Dzwonilem do inny mechanik- powiedzial ze sie nie podejmie bo nawet nie ma przypuszczenia co moze byc- podal mi nr do electronika-diagnosty- dzwonie tam a tamten mowi ze to nie bedzie elektroniczne tylko mechaniczne i musze znalezc kogos kto sie pala w toyotach bo akurat one sa trudnym tematem a zwlaszcza previa, pytalem dalej- w koncu jeden facet napomnial mi o EGR - teraz sie zastanawiam czy moze miec to cos wspolnego z moj problem? wiem ze ktos wczesniej doradzil czyszczenie- ale ile procent na to ze wina moze byc po stronie egr'a?
czy moze to miec zwiazek z pompa/wtryski? czy raczej EGR?
bede wdzieczny za pomoc
pozdrawiam