Bo wymarzony

Poza tym nie powiedziałam, że to akurat mnie dotyczy, tylko hipotetycznego "ktosia".
I powiedziałam to po to, żebyście z góry nie oceniali cudzego portfela po tym, czym kto jeździ. Jeden kupuje auto od niechcenia, bo akurat przechodził, a inny albo ciuła latami, albo się zadłuża. To nie zawsze jest tak, że ktoś kupuje taki wóz, na jaki naskładał do skarpetyw tydzień czy 5 lat. "Jak go stać na wóz, to i na droższe paliwo" - to nie jest pewnik.
Ja kupiłam, co kupiłam, stać mnie nawet na paliwo, ale czy stać mnie na droższe? Nie wiem, może wole jednak czasem pójść do tego fryzjera?

Więc proszę, bez takich komentarzy, bo nie wiecie ile kto wyrzeczeń podejmuje dla auta i można niechcący kogoś urazić. Jego portfel, jego sprawa. Każdy leje, co uważa i uważa, co leje
