Wymieniona skrzynia (poważna sprawa ) świadczy twoim zdaniem o legendarnej bezawaryjności ?
Tak, bo skrzynia się nie tyle popsuła i auto normalnie jeździło, tyle że zdarzyło się w specyficznej sytuacji, że po nagłym przełączeniu na manuala biegu nie przerzucało w sensie spadku obrotów. Profilaktycznie wymieniono całą skrzynię.
Świadczy to o bardzo dobrym podejściu do klientaMiałem kiedyś Astrę I (też z salonu) i nic w niej nie musieli wymieniać na gwarancji
Wiele takich osób znam, co to "nic nigdy im się nie psuło". Dziwnym trafem kolejny właściciel zawsze musi robić generalny remont całego auta. Czemu? Bo nic nigdy nie było robione, a wszystkie objawy - lekceważone (nie słyszę, nie widzę, nie czuję - więc nic się nie psuje).
Znam takich którzy nie narzekają, bo się nic nie dzieje
Ja też znam takich - wielu. I zawsze rozmawiamy np. "nie przeszkadza Ci, że kierę wyrywa z rąk przy hamowaniu?" - "Nie, to tak ma być".

O kilkudziesięciu innych pytania dla auta paromiesięcznego nie chce mi się tutaj pisać.

Tylko dziwnym trafem na oponach jest napisane Continental , Michelin , Dunlop lub "inny diabeł" , a plastiki markuje jakby nie było Toyota
To nie jest argument - teraz producent auta robi mało co, a firmuje wszystko.
A więc - żaden argument.
Kolego, prawda jest taka, że Toyota i jej legenda niezawodności (jak pewnie wiekszości uznanych i wiodących kiedyś marek) skończyła się jakiś czas temu.
Fakt, że jest gorzej niż 20 lat temu, nie oznacza: 1) że jest źle i 2) że nie jest idealnie na tle konkurencji.
Trochę tych NOWYCH aut miałem, trochę mam, central i aso tychże też trochę "zwiedziłem".
Więc wiem co mówię.

Sancho, ja rozumiem, że wielu użytkowników jest bezkrytycznie zakochanych (ja też jestem ) w swoich Toyotach
Wymieniona skrzynia (poważna sprawa ) świadczy twoim zdaniem o legendarnej bezawaryjności ?
Tak, bo skrzynia się nie tyle popsuła i auto normalnie jeździło, tyle że zdarzyło się w specyficznej sytuacji, że po nagłym przełączeniu na manuala biegu nie przerzucało w sensie spadku obrotów. Profilaktycznie wymieniono całą skrzynię.
Świadczy to o bardzo dobrym podejściu do klientaMiałem kiedyś Astrę I (też z salonu) i nic w niej nie musieli wymieniać na gwarancji
Wiele takich osób znam, co to "nic nigdy im się nie psuło". Dziwnym trafem kolejny właściciel zawsze musi robić generalny remont całego auta. Czemu? Bo nic nigdy nie było robione, a wszystkie objawy - lekceważone (nie słyszę, nie widzę, nie czuję - więc nic się nie psuje).
Znam takich którzy nie narzekają, bo się nic nie dzieje
Ja też znam takich - wielu. I zawsze rozmawiamy np. "nie przeszkadza Ci, że kierę wyrywa z rąk przy hamowaniu?" - "Nie, to tak ma być".

O kilkudziesięciu innych pytania dla auta paromiesięcznego nie chce mi się tutaj pisać.

Sancho, ja rozumiem, że wielu użytkowników jest bezkrytycznie zakochanych (ja też jestem ) w swoich Toyotach
Ja nie jestem zakochany.

Staram się lubieć każde swoje auto - Picasso też lubiałem. Dopóki centrala, producent i aso nie wybiły mi to z głowy.
A jeśli na równi z Toyką stawiasz "Kijanę" lub "Puga" to... wszystkiego najlepszego. Widać nie miałeś okazji być w sytuacji, gdy ewidentnie byle gwarancja 2-3-letnia jest lepsza od "7-letniego-braku-gwarancji" "Kijany" - bo poufne dokumenty serwisowe dokładnie mówią co i jak długo (w latach i km) ma gwarancję. Krótko mówiąc - mało co!A o takich sytuacjach jak wymiana klocków hamulcowych (cichutkie rzadkie piszczenie) czy reflektorów przednich w Toyce (lekko wypalony odbłyśnik) nie wspomniając - NIGDZIE by takich rzeczy nie wymienili.
Wiem, wiem - w Pugu klocki są dobre...
