Wiadomości z placu boju - ostała się nas czwórka: ja, kierownik serwisu aso (zaraz o nim będzie), tmp oraz... facebook.

Bo jak im zaspamowałem (tak, ja też potrafię być złośliwym) profil na FB, to... nagle przy okazji naklejenia w dniu dzisiejszym folii ochronnej na nadkolu, czekam, czekam... a tutaj qrna auta nie widać, więc co oni z nim robią - nagle się okazuje, że cytując kierownika, że "ja tych ludzi z facebooka toyoty nie znam, ale kazali zrobić pomiary", idzie tenże kierownik w moją stronę, mówiąc też, że "on zupełnie nie wie o co chodzi (tak, a świstak siedzi i zawija...

), ale o co chodzi z tymi oponami, bo on musi centrali wysłać pomiary?".
Dobra, idę na halę - i jeszcze nie wiedziałem, że w planie mają zrobić ze mnie durnia, głupka, debila* (*niepotrzebne skreślić) - bo jak inaczej można nazwać co nastąpiło później. Przypomnę, że ja nie tyle reklamuję same opony, ile reklamuję jednocześnie ORAZ W KONTEKŚCIE OK. LEDWIE 20.000 km przejechanych na oponach letnich (całkowity przebieg 35000 km): a) skrajnie duże zużycie w części zewnętrznej opony (ok. 2 mm na zewnątrz i 5,5 mm od wewnątrz pojazdu), b) wyząbkowaną jedną oponę, c) kontekst niskiego przebiegu jest równie ważny!
I po kolei - wyząbkowania nikt nie widzi, nie czuje, nie chce widzieć i "nie ma i koniec". Dziwne, że parę dni temu Doradca Serwisowy ASO potwierdził to namacalnie - niestety nie na piśmie. Natomiast tutaj już mi się ciśnienie podniosło wstępnie, bo Pan usiłował mierzyć wyząbkowanie... miernikiem do mierzenia wysokości bieżnika. Na moje uwagi, że ten miernik nie mierzy wyząbkowania, bo nie do tego został stworzony Pan był głuchy. Za to na ciągłe potakiwanie przyprowadzonego kolegi - i owszem, nie. Słyszałem tylko "tak, tak, tak..."
Zużycie - "Paaaanie..., opony asymetryczne tak się zużywają, że wpierw z zewnątrz, potem wewnątrz". Na to ja, że owszem, ok i zgadzam się - ale nie w tych proporcjach, a przede wszystkim NIE TAK SZYBKO!
A teraz najlepsze - wysokość bieżnika: z zewnątrz nie będą mierzyć, bo "tak się nie mierzy".

Czy zużyte - NIE ZUŻYTE - kierownik rzecze: "Paaaanie! Ja Panu pokażę..." - I prowadzi mnie do jakiejś starej Corolli (jak Aurisa nie było jeszcze) na podnośniku. Opony faktycznie ER300, faktycznie zużyte mocno, o jakieś jeszcze 1,5 mm bardziej aniżeli moje. Pytam - a jaki przebieg ma to auto?
- Panie! - słyszę - TO NIE-I-STO-TNE!! - Sylabizuje Pan Kierownik.
- Jak to nieistotne - to BARDZO istotne!
- Pan się nie zna - TO NIEISTOTNE!! - powtarza jak mantrę Szanowny Pan Kierownik Serwisu.
No tom się wk...wił.

Co nie jest absolutnie w moim zwyczaju - zacząłem najzwyczajniej mocno podniesionym głosem (czytaj: cała hala słyszała) drzeć gębę na niego, że co to mi za farmazony i głupoty opowiada, że przebieg pojazdu dla kwestii zużycia opon jest nieistotny qrna!!!?

Pan Kierownik uciekł do Salonu - wobec powyższego mój głos rozległ się za tymże osobnikiem w hali "odlotów" czyli salonie nowych pojazdów - czego skutek był taki, że... nastała cisza i wszyscy odwrócili głowy: nie, nie! Wulgaryzmy nie leciały - li tylko moja z kolei mantra, którą powtórzyłem, jakby ktoś akurat wszedł do salonu i nie był zaznajomiony z tematem:
- CO TO PAN WYGADUJE KIEROWNIKU, ŻE PRZEBIEG JEST NIEISTOTNY DLA ZUŻYCIA OPONY!!! - ryknąłem, a echo poniosło mój głos zapewne dalej.

Dla odmiany Kierownik z powrotem uciekł do hali - ja za nim.
Spuścił trochę z tonu, wreszcie ujawnił przebieg auta i usłyszałem, że ma ono przebieg... 150.000 km.

Druga sytuacja - zaraz potem wyszliśmy na zewnątrz.
Obok mojego auta zaparkowała taka sama Toyota Verso, z takimi samymi oponami i w tym samym rozmiarze - nikogo przy niej nie było.
Kierownik podchodzi - sam i z własnej woli - do tego auta i przywołując mnie mówi i objaśnia:
- Widzi Pan? Tutaj opony są IDENTYCZNIE zużyte jak u Pana - to o co Panu chodzi??
Podchodzę, oglądam - faktycznie: identiko, faktycznie się zgadza, zużycie też takie samo.
W tym momencie podchodzi właściciel auta - pytam go więc:
- Jaki Pan ma przebieg?
- 74.000 km.

- A ile na letnich?
- A około 40 tys. km.
Obracam się do Kierownika:
- Widzi Pan? DWA RAZY WIĘKSZY PRZEBIEG, a zużycie takie samo! Sam Pan to powiedział...
Ale Kierownik już nie słucha - "nagle" musi iść, za chwilę wróci.
Wraca, jak "sąsiad" już odjeżdża.

No i taki to jest "profesjonalizm" - jacy ludzie, taki warsztat.
