Autor Wątek: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!  (Przeczytany 9956 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline marcin

  • Junior Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8192
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #15 dnia: 22 Lipca 2014, 14:13:19 »
A co z tą reklamacją było?

Opony biły w pewnym zakresie prędkości (głównie autostradowych) i nie dało się ich wyważyć - bicie pojawiło się nagle, praktycznie z tygodnia na tydzień, bez żadnego krawężnika, dziury, czy innych przygód. Felgi proste, zawieszenie w 100% sprawne - auto robi rocznie po 70kkm, więc jest na bieżąco sprawdzane i robione i nikt na nim nie oszczędza.

Jako, że opony były kupione nowe, założone i wyważone w serwisie współpracującym ze sprzedawcą (duża firma oponiarska), a w momencie wystąpienia wady miały po 6,5mm to poszły na gwarancję, a nie do śmieci. Po dwóch miesiącach dowiedzieliśmy się przyczyną bicia opon jest nieprawny samochód i zły styl jazdy kierowcy. Nadmieniam, że auto jest w perfekcyjnym stanie nie tylko ze względu na świadomość techniczną kierowcy, ale również na to, że musi przejść coroczny przegląd na Zachodzie, a tam nie ma uproś, bo np "temperatura wrzenia płynu hamulcowego zbyt niska" i wracamy do domu z zaproszeniem na ponowny przegląd po usunięciu usterki. Dodatkowo 90% jego przebiegów to autostrady, więc auto nie jest tyrane po dziurach, krawężnikach, kostce brukowej i szutrówkach.

Nie mamy zbytnio czasu ani ochoty na sądzenie się z koncernem (co moim zdaniem jest z góry skazane na porażkę), więc wysłaliśmy pismo, że skoro opony są w porządku, a wina leży po stronie samochodu, to prosimy o odesłanie opon pod wskazany przez nas adres lub do współpracującego ze sprzedającym serwisu, w którym ponownie będzie je można założyć na felgi.

W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo, że opony zostały przekazane do utylizacji, i że (oględnie mówiąc), możemy się cmoknąć w trąbkę.
Tym oto sposobem prawie 1500zł poszło w komin, a my, chcąc-nie chcąc, kupiliśmy kolejne opony tego samego producenta, bo jako jedyne na rynku są w stanie wytrzymać jeden sezon.


Po ostatniej reklamacji półrocznych Michelinów jestem w stanie uwierzyć we wszystko.
czyżby użytkowanie opon niezgodne z ich przeznaczeniem? :cheesy:

No tak, przecież to nie jest normalne, żeby na szosowych oponach jeździć po asfaltowych drogach  :laugh:

 
« Ostatnia zmiana: 22 Lipca 2014, 14:16:42 wysłana przez marcinm »
3VZ.pl



Offline Horus

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 2837
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #16 dnia: 22 Lipca 2014, 14:33:38 »
No to klops.
Z jednej strony Twój przypadek jest trochę inny - ja mam opony fabryczne i fabryczną jeszcze gwarancję.
Z drugiej strony - to też są... opony.
Z trzeciej - NIE OPONY u mnie są winne, bo jest już skutek a nie przyczyna!
Z czwartej -... wkurzony jestem na całą sytuację. Bo akceptacja takich zdarzeń prowadzi do tego, że KAŻDEMU można nie ustawić lub źle ustawić geometrię, nie wykryje się tego szybko, a szkody są nieodwracalne. :embarassed:

Offline felicjator

  • Moderator
  • Toyot Chodzacy
  • ******
  • Wiadomości: 1205
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #17 dnia: 24 Lipca 2014, 08:30:35 »
No o jak efekty kontaktów z TMP? Sa jakieś ustalenia?

Offline Swoop

  • Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 4977
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #18 dnia: 24 Lipca 2014, 08:47:43 »
właśnie właśnie, kontaktowałeś się z TMP?

Offline Horus

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 2837
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #19 dnia: 24 Lipca 2014, 08:58:00 »
Tak - i mnie jakaś infopanienka szczerze i mocno poirytowała, jak nigdy dotąd w TMP. Więc się wkurzyłem i uderzyłem też z innej strony - i czekam na obydwie odpowiedzi.
Co do infopanienki, to wiecie - dzwonię, łączą. Odbiera jakaś-ktosia, ja uprzejmie i mocno przepraszam - w sumie trzykrotnie! - że dzwonię tak szybko, ale tłumaczę, że - primo - czas mi się kończy, no i - secundo - dzwonię, żeby zapytać czy nie trzeba jakichś zdjęć, dodatkowych informacji itp.
A infopanienka na to, że - primo - nie połączy mnie z osobą zajmującą się sprawą "bo nie - i już!" i - secundo - "ona się nie zna, ale na 100% opony nie podlegają gwarancji". :wallbash: Potem nastąpił moment, gdzie musiałem mówić jednocześnie z infopanienką, bo ta dostała "trajkoterii mówniczej", ale ona już nie słuchała, mimo prób, że problem NIE jest stricte z samymi oponami, ile jak to mówią, że na oponach się skrupiło. No i zasadniczo infopanienka rzuciła praktycznie słuchawką... - i tym samym moje zasadniczo pozytywne doświadczenia legły w gruzach. :o
Nikt z TMP z ASO też do wczoraj się nie kontaktował, do mnie też nic póki co nie dotarło. Póki co na razie czekam, bo mam zapewnienie z dwóch niezależnych kanałów kontaktowych z TMP, że "zbadają i postarają się pomóc" - cokolwiek to znaczy.  :cool:
« Ostatnia zmiana: 24 Lipca 2014, 09:03:43 wysłana przez sanchopan »

Offline Horus

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 2837
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #20 dnia: 24 Lipca 2014, 16:24:43 »
No i odpisali - że w skrócie mówiąc mają mnie w d.pie.  :cry: Cytuję: "W odpowiedzi na Pana pismo, informujemy, iż Toyota Motor Poland nie zjamuje się weryfikowaniem samochodów oraz podejmowaniem decyzji odnośnie ewentualnej naprawy." ...i takie tam.
Co ciekawe - ten sam gostek, Tokaj się nazywa, 2 tygodnie wcześniej przez maila ze zdjęciem zdiagnozował i kazał wymienić w ASO na gwarancji protektor (folię). A teraz pisze, że "on się tym nie zjamuje" (żeby zachować oryginalną pisownię). :czerwona:
Krótko mówiąc - opony przez niewiele ponad 2000 km sam sobie zjeździłem tak, że nagle w ciągu niewielkiego przebiegu wyłysiały - no i jeszcze wyząbkowałem sobie specjalnie jedną z tyłu (ktoś wie jak to się robi, bo ja nie?). :thumbdown:
No i jeśli ktoś twierdził, że będą mnie mieli głęboko... - to miał niestety rację.  :-(

Ktoś może podać adres, gdzie można się poskarżyć na TMP wyżej? Bo jeszcze nie podjąłem decyzji odnośnie czy pójdę do sądu czy nie - ale na pewno życie temu i owemu uprzykrzę?
Bo mogli odpowiedzieć po prostu grzeczniej - tak samo, ale grzeczniej.
« Ostatnia zmiana: 24 Lipca 2014, 16:28:37 wysłana przez sanchopan »

Offline felicjator

  • Moderator
  • Toyot Chodzacy
  • ******
  • Wiadomości: 1205
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #21 dnia: 24 Lipca 2014, 18:18:49 »
Mailowo, to chyba ciężko, bo wszystko od klientów trafia do tego samego działu.
Może trzeba byłoby wysłać tradycyjna pocztą pismo adresowane nazwiskiem do samego Prezydenta TMP, czy jak on się tam tytułuje.

Offline AGILESS

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 3752
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #22 dnia: 24 Lipca 2014, 22:21:07 »
[....]

Ktoś może podać adres, gdzie można się poskarżyć na TMP wyżej? Bo jeszcze nie podjąłem decyzji odnośnie czy pójdę do sądu czy nie - ale na pewno życie temu i owemu uprzykrzę?
[...]


Zapodaj temat http://www.tvnturbo.pl/programy/turbo-kamera,6348.html  , może się zainteresują podejściem tak wielkiego koncernu do klienta.

Offline Horus

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 2837
Odp: Masakra na koniec gwarancji czyli - nie wierzcie ASO!
« Odpowiedź #23 dnia: 25 Lipca 2014, 19:22:44 »
Wiadomości z placu boju - ostała się nas czwórka: ja, kierownik serwisu aso (zaraz o nim będzie), tmp oraz... facebook. :laugh: Bo jak im zaspamowałem (tak, ja też potrafię być złośliwym) profil na FB, to... nagle przy okazji naklejenia w dniu dzisiejszym folii ochronnej na nadkolu, czekam, czekam... a tutaj qrna auta nie widać, więc co oni z nim robią - nagle się okazuje, że cytując kierownika, że "ja tych ludzi z facebooka toyoty nie znam, ale kazali zrobić pomiary", idzie tenże kierownik w moją stronę, mówiąc też, że "on zupełnie nie wie o co chodzi (tak, a świstak siedzi i zawija... :laugh:), ale o co chodzi z tymi oponami, bo on musi centrali wysłać pomiary?".
Dobra, idę na halę - i jeszcze nie wiedziałem, że w planie mają zrobić ze mnie durnia, głupka, debila* (*niepotrzebne skreślić) - bo jak inaczej można nazwać co nastąpiło później. Przypomnę, że ja nie tyle reklamuję same opony, ile reklamuję jednocześnie ORAZ W KONTEKŚCIE OK. LEDWIE 20.000 km przejechanych na oponach letnich (całkowity przebieg 35000 km): a) skrajnie duże zużycie w części zewnętrznej opony (ok. 2 mm na zewnątrz i 5,5 mm od wewnątrz pojazdu), b) wyząbkowaną jedną oponę, c) kontekst niskiego przebiegu jest równie ważny!
I po kolei - wyząbkowania nikt nie widzi, nie czuje, nie chce widzieć i "nie ma i koniec". Dziwne, że parę dni temu Doradca Serwisowy ASO potwierdził to namacalnie - niestety nie na piśmie. Natomiast tutaj już mi się ciśnienie podniosło wstępnie, bo Pan usiłował mierzyć wyząbkowanie... miernikiem do mierzenia wysokości bieżnika. Na moje uwagi, że ten miernik nie mierzy wyząbkowania, bo nie do tego został stworzony Pan był głuchy. Za to na ciągłe potakiwanie przyprowadzonego kolegi - i owszem, nie. Słyszałem tylko "tak, tak, tak..."
Zużycie - "Paaaanie..., opony asymetryczne tak się zużywają, że wpierw z zewnątrz, potem wewnątrz". Na to ja, że owszem, ok i zgadzam się - ale nie w tych proporcjach, a przede wszystkim NIE TAK SZYBKO!
A teraz najlepsze - wysokość bieżnika: z zewnątrz nie będą mierzyć, bo "tak się nie mierzy". :cry:
Czy zużyte - NIE ZUŻYTE - kierownik rzecze: "Paaaanie! Ja Panu pokażę..." - I prowadzi mnie do jakiejś starej Corolli (jak Aurisa nie było jeszcze) na podnośniku. Opony faktycznie ER300, faktycznie zużyte mocno, o jakieś jeszcze 1,5 mm bardziej aniżeli moje. Pytam - a jaki przebieg ma to auto?
- Panie! - słyszę - TO NIE-I-STO-TNE!! - Sylabizuje Pan Kierownik.
- Jak to nieistotne - to BARDZO istotne!
- Pan się nie zna - TO NIEISTOTNE!! - powtarza jak mantrę Szanowny Pan Kierownik Serwisu.
No tom się wk...wił. :cheesy:
Co nie jest absolutnie w moim zwyczaju - zacząłem najzwyczajniej mocno podniesionym głosem (czytaj: cała hala słyszała) drzeć gębę na niego, że co to mi za farmazony i głupoty opowiada, że przebieg pojazdu dla kwestii zużycia opon jest nieistotny qrna!!!? :wallbash: :offtopic:
Pan Kierownik uciekł do Salonu - wobec powyższego mój głos rozległ się za tymże osobnikiem w hali "odlotów" czyli salonie nowych pojazdów - czego skutek był taki, że... nastała cisza i wszyscy odwrócili głowy: nie, nie! Wulgaryzmy nie leciały - li tylko moja z kolei mantra, którą powtórzyłem, jakby ktoś akurat wszedł do salonu i nie był zaznajomiony z tematem:
- CO TO PAN WYGADUJE KIEROWNIKU, ŻE PRZEBIEG JEST NIEISTOTNY DLA ZUŻYCIA OPONY!!! - ryknąłem, a echo poniosło mój głos zapewne dalej. :shock:
Dla odmiany Kierownik z powrotem uciekł do hali - ja za nim.
Spuścił trochę z tonu, wreszcie ujawnił przebieg auta i usłyszałem, że ma ono przebieg... 150.000 km.  :laugh:

Druga sytuacja - zaraz potem wyszliśmy na zewnątrz.
Obok mojego auta zaparkowała taka sama Toyota Verso, z takimi samymi oponami i w tym samym rozmiarze - nikogo przy niej nie było.
Kierownik podchodzi - sam i z własnej woli - do tego auta i przywołując mnie mówi i objaśnia:
- Widzi Pan? Tutaj opony są IDENTYCZNIE zużyte jak u Pana - to o co Panu chodzi??
Podchodzę, oglądam - faktycznie: identiko, faktycznie się zgadza, zużycie też takie samo.
W tym momencie podchodzi właściciel auta - pytam go więc:
- Jaki Pan ma przebieg?
- 74.000 km.  :-P
- A ile na letnich?
- A około 40 tys. km.
Obracam się do Kierownika:
- Widzi Pan? DWA RAZY WIĘKSZY PRZEBIEG, a zużycie takie samo! Sam Pan to powiedział...
Ale Kierownik już nie słucha - "nagle" musi iść, za chwilę wróci.
Wraca, jak "sąsiad" już odjeżdża. :wallbash:
No i taki to jest "profesjonalizm" - jacy ludzie, taki warsztat. :thumbdown:


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl