Z turbiną tez masz takie podejście, wychodząc z założenia że ma działać i nic mnie to nie obchodzi dojeżdżając po ostrej jeździe i gasząc od razu motor jak i pałować na zimnym ? 
AurisBeast - turbina i klima to dwie różne rzeczy. Ja też wychodzę - podobnie jak Nika - z założenia, że klima ma działać prawidłowo, a nie wietrzenie, wyłączanie przed końcem podróży i inne ceregiele...
Dopiero w Toyocie zauważam problemy z klimą - a klimę mam w prawie każdym samochodzie od prawie 20 lat posiadania prawka i użytkowania wielu samochodów.
W normalnym aucie - jeśli nie masz bagienka w środku, to klima działa, osusza i przy okresowym prawidłowym serwisowaniu (nabijanie, wymiana filtrów, odgrzybianie - średnio raz do roku) działa normalnie bez wyłączania i wietrzenia auta po podróży.
Mi z klimy nie śmierdzi, ale do pasji mnie doprowadza to, że jak są mrozy to nie osusza w wystarczającym stopniu powietrza i szyby mi nadmiernie parują. Próbowałem już chyba wszystkiego - auto suchutkie w środku, wentylacja zapewniona - podniosłem oparcia tylnej kanapy do pionu, aby była lepsza cyrkulacja powietrza w kabinie, zdjąłem plastiki w bagażniku, żeby udrożnić przepływ powietrza, dobre filtry p.pyłkowe, nawet była próba ominięcia komputerowo czujnika temperatury, aby sprężarka klimy działała w każdej temperaturze - na razie bez skutku (chociaż jest trochę lepiej niż było - ale to nie to, co było w innych markach samochodów).
Toyota ewidentnie spartoliła klimę w Aurisie.