Nie wyłączaj klimatyzacji.
Ja jak włączę ją wiosną to dopiero wyłączam późną jesienią, żadnego suszenia (wyłączania) przed zgaszeniem, żadnego ozonowania czy dezynfekcji parownika.
Wiosna tylko wymiana filtra kabinowego i jak kolega wyżej napisał granat plak - i żadnego nawet najmniejszego zapachu nie czuć.
Stosuję tą technikę już ponad 10 lat w kilku autach (czy to auta nowe czy używane) efekt jest ten sam - świeże powietrze zawsze w aucie.
Ja już sam nie wiem, głupieję. Jedni każą suszyć klimę przed wyłączeniem silnika, inni nie

Tu może chodzić o warunki eksploatacji auta i klimy. Jedni mają ciepły garaż, inni zimny i wilgotny, jedni garażują "pod chmurką", w częstej wilgoci, inni nie. W takich różnych warunkach klima w różny sposób i w różnym tempie zachodzi pleśnią i zaczyna szybciej lub wolniej śmierdzieć, albo wcale. Ja na razie suszę klimę kilka minut przed dojazdem do garażu. Zobaczymy, co z tego wyniknie w przyszłości. Na razie, po 2,5 roku i 30 tys. przebiegu od nowości nic u mnie nie śmierdzi, jeszcze pachnie nowością w środku.
nie mogę non stop jeździć z klimą... kończy się to zawsze katarem na noc
Może to nie wina chłodu, tylko wrażliwości na pleśnie i grzyby z klimy
