Przy okazji bagażników, podrzucam przestrogę.
Przewoziłem 2 rowery na bagażniku w całości Thule. Jeden rower ma dość nietypową ramę, jest gruba, w przekroju o kształcie elipsy. Uchwyt podtrzymujący ramę nie objął jej całkowicie. Testy wstrząsowe wypadły dobrze, więc pojechałem. Po 30 km na A1 przy 120 km/h nagle rumor i z boku przez szybę widzę mój rower

Zatrzymałem się na pasie awaryjnym, żona pomogła mi wyjść z samochodu, bo zwisający rower nie pozwalał na otworzenie moich drzwi. Ramię podtrzymujące ramę puściło, rower wisiał na dwóch paskach mocowania kół. No i kuuuuur@#$%a na słupku ponad drzwiami wgniota na jakieś 0,5 cm i obszarze 10x5 cm.

Samochód ma 3 miesiące, a tu taka skaza!!!
Na autostradzie wielkiego wyboru nie ma. Poprawiłem to wszystko, ramę roweru zacisnąłem 2 razy mocniej, test wstrząsowy i w drogę. Tym razem 80 km/h.
Za jakieś 3 km ... kur@#$a znowu rumor, rower w zasięgu wzroku obok mnie

Druga wgniotka na słupku nad drzwiami pół metra obok poprzedniej, tym razem mniejsza, ale z pęknięciem lakieru. Do tego rysa na szybie.
Wywaliłem z bagażnika co miałem, znalazłem gumowego "pająka", okutałem tę cholerną ramę, przytroczyłem do konstrukcji bagażnika. Jakoś dojechałem do celu.
Następnego razu nie będzie. Nie zaufam już fabrycznemu mocowaniu.
Teraz zastanawiam się nad naprawą wgnieceń. Raczej nie będzie to zbyt kosztowne, muszę skonsultować się, czy warto mi skorzystać z AC. Mam ubezpieczenie dilerskie w PZU.
Dawno temu miałem też inne zdarzenie. W czasie jazdy otworzył mi się box. Zauważyłem to po jakiś 500 m, kiedy koc zaczął mi się majtać na zewnątrz. Nie wszystkie rzeczy odnalazłem.
Woziłem na dachu już nie raz różne rzeczy, ale tym razem zabrakło mi czujności i przewidywalności. Nie powtórzcie takiego błędu, naprawdę, nie ma żartów z bagażnikami !!! Musi być mocno, solidnie i przy najmniejszych wątpliwościach zabezpieczone dodatkowo.