4. polerka – tzn. mikrofibrą czyszczę ręcznie całą powierzchnię i jak nic nie widzę to cleanera nie używam.
W tym punkcie miałam na myśli, że jeśli nie ma żadnych rysek, to nie trzeba używać pasty polerskiej takiej, jak meguiars foam cut-compound. To pasta mocno ścierna dla bardziej "umęczonego" lakieru, a po co już ścierać powłokę, skoro autko jest nowe? Myślę, że wystarczy Ci sam cleaner po to, aby porządnie oczyścić powierzchnię.
Zobacz sobie na filmiku, jak się pracuje taką pastą meguiars i czy jest Tobie to potrzebne?
https://www.youtube.com/watch?v=kk5VYnYZ1qgWeź może cos delikatniejszego, gdybyś chciał i na przyszłość mieć pod reką na hologramy i drobne ryski. Obydwa preparaty przeznaczone są do nakładania recznego, oczyszcza lakier i rozprawia się z drobnymi ryskami:
To przy okazji wyczyści plastiki i Twój dach:
http://sklep.motogo.pl/pl/p/Poorboys-Professional-Polish-czysci-lakier-i-inne-tworzywa-473ml/436 lub jeśli chcesz Megs'a:
http://sklep.motogo.pl/pl/p/Meguiars-Clear-Coat-Safe-Rubbing-Compound-473ml/1030Ja bym zrobiła tak, jeśli nie znajdziesz kropek ze smoły (jeśli je znajdziesz, to preparat na te kropki użyj po umyciu, przed cleanerem):
1. Myję szamponem bez wosku (ja mam 4 nano ultraviolet - ładnie pachnie i jest delikatny dla lakieru, wydajny)
2. opłukuję
3. oczyszczam powierzchnię cleanerem (w takim przypadku IPA już chyba nie jest potrzebny, ale jeśli chcesz to nie zaszkodzi)
4. Nałożenie wosku i odczekanie az przeschnie według instrukcji
5. Polerka delikatną mikrofibrą
Gotowe!
Ja robię to etapami, to znaczy najpierw myję całe auto, a potem element po elemencie oczyszczam i od razu woskuję, potem kolejny oczyszczam i woskuję. Niestety, nie mam garażu i gdybym postępowała według tych punktów robiąc całość auta, to zanim zaczęłabym woskować, to wcześniej oczyszczone elementy zdążyłyby się już zakurzyć albo oberwały ptasia kupą

Na tak przygotowanym aucie wosk będzie się trzymał długo. Po jakimś czasie (kilka tygodni) możesz go wzmocnić jeszcze jakimś guick detailerem, na przykład gyeon wetCoat (tylko trzeba znów dobrze umyć, ale już bez cleanera i IPA). WetCoat to płyn, którym psikasz na mokry lakier i po kilku chwilach spłukujesz, więc nakładanie go to pikuś. Jak napsikasz na szyby, to będziesz miał niewidzialną wycieraczkę, jak na felgi, to je też zabezpieczy.
Tak nawoskowany lakier będzie silnie hydrofobowy. Woda zamiast ściekać strugami będzie gromadzić się w kropelki. Mnie po wetCoat robiły się gigantyczne krople.
Kiedy była to brudna deszczówka z dróg i wyschła na zaparkowanym aucie, to miałam auto w kropeczki i trzeba było z tym żyć
Pamiętaj, że większość preparatów potrafi narobić szkód, jeśli nakładasz je na rozgrzany lakier. Najlepiej robić to w cieniu, pogoda teraz w sam raz się do tego nadaje.
Gdybym cos jeszcze mogła pomóc, to będę zaglądać na ten temat, a jak już wypieścisz autko, to koniecznie się pochwal w galerii

Przy okazji mam pytanie: czy używa ktoś takiego czyściwa?
http://sklep.motogo.pl/pl/p/Carind-Daily-Gold-Compact-1107-czysciwo-bezpylowe/1253Te domowe ręczniki papierowe pylą i trochę mnie denerwuje, kiedy na szybach mam ten pyłek i jeszcze mi się na umytą deskę nakruszy
