Mam białe auto. Na klapie bagażnika i tylnym zderzaku miałam pełno rudych maleńkich kropeczek. Myślałam, że to sok z drzew albo owadzie kupy. Szampon ani glinka ani nawet Prickbort nie chciały tego zmyć.
Gdzieś doczytałam, że mogą to być opiłki metalu, których felgi, nadkola i tylna klapa to ulubione siedliska. Dziś przy myciu auta dla psiknęłam te kropki tenzi prix'em do felg ufając w zapewnienia producenta, że jest bezpieczny dla lakieru. Krwawiły aż miło

Bałam się dłużej poczekać, żeby wszystkie się rozpuściły, bo płyn ściekał na chromowane elementy (dla których niby tez jest bezpieczny) ale przez minutę z 70% kropek zniknęło.
Gdyby ktoś z białym autem miał podobny problem, to przetestowałam patent i działa