Po pierwsze Kolego Szanowny

To... ZŁUDZENIE! Powtarzam: ZŁUDZENIE! No - może i jest szybszy klekotek, ale te katalogowe 0,4 sekundy do setki to sobie darujmy.

Nie czujesz przyśpieszenia. Czujesz - z pełnym szacunkiem - ogromny moment. Dostępny tu i teraz, nagle i cały.
Problem w tym, że jakkolwiek w klekotkach - oraz turbobenzynach - i owszem, przyjemne uczucie, to jednakowoż... to TYLKO odczucie.
Ścigałem się kiedyś wielokrotnie na zamkniętym torze - innym autem, ale sytuacja zasadniczo identyczna, parametry porównawcze też prawie identyczne - dwoma autami: jedno auto benzyna, a drugie klekotek. Odczucia identyczne.
Ale w praktyce - katalog mówił prawdę: jak benzyna była np. o 0,5 sek. szybsza, to była - TYLKO trzeba było ciągnąć po obrotach. Momentu nie było czuć, bo rozwijany płynnie i trochę mniejszy. Ale MOC WIĘKSZA w tamtym przypadku.
I co z tego, że "moment czuć" było, jak i tak klekotek zostawał w tyle.
Także - wcale takiego złego silnika NIE MASZ, tylko... Ci się wydaje.

Po prostu "kopa" na "dzień dobry" nie czujesz, bo... i nie masz. Ale jak pociągniesz do 6500 obr./min., to... słupki przy drodze szybko zostają w tyle.
A i o przyszłych problemach z silnikiem-klekotkiem i osprzętem nie wspomnę.

A po drugie i najważniejsze:
Nie miałem czujników cofania, to się zastanawiałem "po co ludziom takie udziwnienia: przecież... widać, co nie"?

Szyby w dachu - na co to komu?
...a o paru innych "drobiazgach" nie wspominając.

Teraz mam czujniki z przodu, z tyłu, kamerę, czujniki monitorujące na parkingu, szklany dach i... nie wyobrażam sobie tego nie mieć.
Ot, wygoda
