Astra II (G) była w ocynku więc rdza jej nie dotyczyła (chyba , że mówimy o jakimś egzemplarzu po dzwonie lub innej przygodzie)
rodzice mieli Astrę G (II) od nowości, rocznik 1998, kupiony w 1999 więc pierwsze egzemplarze
nie poruszam już dużej usterkowości, ale po paru latach rdza na masce i przeżarty błotnik lewy tył
auto serwisowane w ASO, od początku w rodzinie, bez draśnięcia
i nie byliśmy jedyni, a Astry z tymi elementami zżartymi widuję na ulicach od 2000 roku, kiedy miałem 10 lat wielokrotnie
podobno nie ma problemu z Astrą III i odpowiadającą tej generacji Vectrą C
wszystko zaczyna się od tego jaka jest kupiona stal (korozja międzykrystaliczna) i kiedy zostanie obrobiona, jak jest przechowywana i transportowana
kolejno jak konstrukcyjnie wykonane są elementy zamknięte, uszczelki (nawet uszczelki, dostawca Hondy zaproponował zbyt twarde uszczelki szyb, które wycierały okolice i tworzyła się korozja), nakładki, jak zaplanowano odpływ wody, jak staranne i jakiej jakości jest zabezpieczenie profili zamkniętych
jakiej jakości są lakiery, podkłady
co z tego, że piszą o aucie ocynk, jak cynkowane są określone, wytypowane przez producenta elementy
warunki do rozwoju rdzy w naszym klimacie są bardzo dobre, dochodzą sypane drogi, syf na drogach (kamienie, piasek - korozja mechaniczna)
dziury na drogach (zgrzewy mają w swojej naturze obecność karbów), bardzo łatwo o mikropęknięcia, wilgoć
można by o tym długo pisać i mówić
patkrz musi ich za mordę wziąć, bo mimo wszystko w tak młodym aucie to jest niedopuszczalne