Tak jak napisał tak i zrobiłem, serwis odwiedziłem i to ustaliłem: po dokładnych oględzinach samochodu z Panem Serwisantem stwierdziłem, że ogniska "rdzy" znajdują się po obu bokach, na prawie całej tylnej klapie samochodu, odrobinę na masce, dach ocalał. Samochód kontrolnie spłukałem na myjni żeby było lepiej widać, łącznie naliczyłem około kilkadziesiąt śladów. Po zastosowaniu przez Pana Serwisanta techniki rozpoznania palcem, czyli na dotyk okazało się że nie wyczuwalne są jakiekolwiek odpryski, czy pęknięcia. Dodatkowo po zastosowaniu ruchu posuwisto zwrotnego o dosyć dużej częstotliwości na wybranym losowo miejscu nastąpiło cudowne zniknięcie rudej plamki. Zastosowana metoda na kilkunastu innych miejscach przyniosło ten sam efekt. Okazało się że są to prawdopodobnie zastygłe krople asfaltu (rzeczywiście jeździłem kilka razy po takiej drodze - prędkość około 90km/h), które pod wpływem działania środków chemicznych na myjni w ten sposób się rozpuszczają. BYŁABY TO CHYBA OSTATNIA WERSJA I MYŚL JAKA MOGŁABY MI PRZYJŚĆ DO GŁOWY. Z GÓRY DZIĘKUJĘ PANU SERWISANTOWI, ŻE NIE ZABIŁ MNIE ŚMIECHEM

Z AUTEM JEST JAK NAJBARDZIEJ WSZYSTKO OK. Proszę administratora o ewentualną zmianę nazwy tematu, gdyż nie ma on odzwierciedlenia w rzeczywistości. JEDNAK W MOIM PRZYPADKU TOYOTA POTWIERDZIŁA ZAPEWNIANĄ SOLIDNOŚĆ
