Ja się bardziej skłaniam ku poradzie Rafelsa. Robiłam tą gąbeczką kilka odprysków, czekałam na schnięcie i zgodnie z instrukcją i trochę dłużej i za każdym razem zamiast wymyć tylko nadmiar poza brzegami "rany" wymywało też środek. Nakładanie cieniuchno nic nie da, bo jak lakier wyschnie to zostaje półprzezroczysta warstewka, trzeba nałożyc tak, żeby warstwa była lekko wypukła (a może lepiej dwie cienkie warstwy?

). Tym razem zamiast pędzelka spróbuje uzyć wykałaczki i nałożyć kropke tak, żeby wypełniła tylko ubytek a nie rozciekła sie na boki. Poczekam do całkowitego wyschnięcia i spróbuję pastą polerską przejechac, a dopiero potem połozyc lakier bezbarwny. Zastanawiam się tylko, czy warstwa bezbarwna nie byłaby lepsza w spray'u?