A według moich obserwacji jednak jest w tym jakas logika

System zdaje się nie przelicza po aktualnie wrzuconym biegu i prędkości, ale po zapasie mocy, jaką posiada w stosunku do tego, jak w danej chwili wciskasz pedał gazu. Jeśli jechałeś na czwórce pod górkę (nie wiemy jaka stroma ta górka, jaka sila wiatru i z której strony) a komputer "stwierdził", że jest zapas mocy, to zaproponował wyższy bieg. Pewnie gdybyś go wrzucił, prędkość zaczęłaby spadac, docisnąłbyś gaz, a silnik nie miałby mocy przyspieszyć, to kazałby zredukować bieg.
Po drodze do pracy jadąc autostradą mam górkę do wdrapania się. Jadę 140 na szóstym biegu, żaden shift się nie świeci. Nie wciskam gazu do oporu tylko trzymam pedał tak, jak trzymałam, prędkość spada, ale strzałka nie świeci. Jeśli jednak wdepnę gaz do oporu a silnik nie ma mocy by prędkość zwiększyć, to proponuje redukcję mimo, iż wcale się nie dławi i daleko mu jeszcze do tego. Ale nie ma siły wykonać polecenia "przyspiesz" przekazanego przez wciśnięty do końca pedał, dlatego sugeruje zmianę przełożenia.
Oczywiście ja się tymi strzałkami nie sugeruję, bo komputer nie wie, co za chwile będę chciała zrobić: przyspieszyć, czy zwolnic, czy utrzymać prędkość.
Według mnie taka eko-jazda zwłaszcza w warunkach miejskich, kosztowałaby znacznie częstszą zmianę przełożeń (niepotrzebne obciążanie sprzęgła i skrzyni biegów), poza tym ten silnik kocha wysokie obroty. Co prawda nie ma turbiny do rozruszania, ani dpf-a do przepalania, ale jednak też potrzebuje "przedmuchania" przynajmniej od czasu do czasu.
To tylko moje zdanie laika, taka chłopska logika, jeśli nagadałam głupot to sprostujcie
