Czuję, że muszę w telegraficznym skrócie jakoś podsumować sprawę zakupu mojej nowej Verso 1,8 MT z wyprzedaży 2015r. w wersji Premium +Comfort +Park +Family :D...
Auto zamówione w połowie lutego z terminem dostawy do pierwszej dekady marca. Odebrane dziś, około tygodnia przed umownym terminem...
Stary samochód, ze względu na niską wycenę przez dilera Toyoty, został sprzedany przy pomocy internetowych ogłoszeń w dwa dni, w dużo bardziej zadowalającej dla mnie kwocie

Odbiór nowego auta odbył się, mimo moich pewnych obaw spodowanych przeczytaniem zbyt dużej ilości pesymistycznych wpisów na forach...niezmiernie przyjaźnie.
Na "sądny dzień" przygotowałem sobie check listę zebraną z kilku motoryzacyjnych forów, ale szczerze powiedziawszy trzymałem ją w kieszeni - główne punkty i tak miałem w pamięci

.
Sprzedawca prowadzący, który miał nas w swojej opiece od kilku miesięcy wahania i wybierania modelu, po naszych zewnętrznych oględzinach, przeprowadził dla nas pełną obsługę samochodu, co, pomimo przeczytanej przeze mnie instrukcji, okazało się mimo wszystko całkiem pożyteczne...
Mapy mam najnowsze jakie są dostępne, lakier zmierzony miernikiem (wyszło to w zupełnie przypadkowo w trakcie luźnej rozmowy o tym, jak to różnie bywa z nowymi samochodami - sprzedawca nie miał żadnych oporów przed weryfikacją i przyniósł z serwisu miernik, po czym posprawdzał przy nas wszystkie blachy - wszędzie pięknie równo około 100um z rozrzutem +-~10)
Versinę mieliśmy dozbrojoną o kapcie zimowe, dywaniki gumowe, chlapacze, folie pod klamki i przyciemnienie tylnych szyb.
Przejechane dzisiaj około 40km. Co mogę powiedzieć, to fakt, że rodzinowóz nie zrobił na mnie jakiegoś kolosalnego wrażenia jak to miało miejsce np. 5 lat temu, gdy przesiadałem się z 3 cylindrowej Skody na wypasionego dieselka z dużym zapasem mocy i topowym wyposażeniem, ale jazda Verso jest całkiem przyjemna. Pierwsze co rzuciło mi się w uszy, to fakt ciszy na światłach (a myślałem, że mój stary diesel był cichy

)
Na razie staram się nie katować silnika i nieco ograniczam się przed wciskaniem pedału gazu (maks. 3500-4000obr/min), ale i tak czuję, że z czasem polubimy się z naszą Toyotą...
Telefony już sparowane, nawigacja wypróbowana, wszystko gra i buczy jak ta lala. W weekend pierwsza podróż w granicach 250km.
Dzieci zadowolone, pierwsze okruchy jedzenia spadły na wycieraczkę. Zadomowiły się w nowej bryce, co cieszy mnie niezmiernie :D Miłym dodatkiem okazały się otrzymane dziś przesyłki dla młodych z Toyota Kids (papierowe modele samochodów - córka nieco mniej zadowolona niż syn

)
Wkrótce pierwsze fotki i więcej informacji o wrażeniach z jazdy, spalaniu etc....