Witam.
Zdarzyło mi się 2 razy, że auto nie chciało odpalić. Włączam zapłon, odpowiednie kontrolki gasną, przekręcam kluczyk, aby auto odpalić, radio gaśnie, a rozrusznik nie kręci. Miałem trochę stracha, ale w końcu za którymś razem "złapał" i mogłem spokojnie wrócić do domu. Jednak ostatnio odkryłem bardzo ciekawy myk: siedziałem na miejscu pasażera, kierowcy nie było, próbuję odpalić auto z pozycji pasażera i auto nie pali! Myślę sobie no kurde, coś się pierdzieli. Próbowałem odpalić 6 razy pod rząd i nic - rozrusznik nie kręci. Myślę no coś jest nie tak. Przesiadłem się na miejsce kierowcy - auto odpaliło od razu. Powtórzyłem całą sytuację jeszcze raz i siedząc na miejscu pasażera - bez kierowcy - auta nie udało się odpalić.
Czy w siedzisku kierowcy jest jakiś czujnik obecności kierowcy, który pozwala na uruchomienie pojazdu? Być może od przesuwania siedziska przód/tył mógł się jakiś kabelek zruszyć i raz na jakiś czas nie łączy przez co nie udało mi się kiedyś odpalić auta. Mieliście podobne sytuacje bądź z czymś takim do czynienia?
Byłem przed chwilą sprawdzić - żeby nie popełnić gafy - i auta z miejsca pasażera nie udało się uruchomić.
Pozdrawiam Versowiczów.