Witam. Dziś muszę przyznać, że poległem ( mój adwokat ) z Toyotą.
Argumenty dotyczące bezpieczeństwa, że lampy tego typu zamarzają już w temperaturze -8st i kpl się nie nadają do dalszej jazdy nie przekonały prawników. My użytkownicy mamy obowiązek oczyszczania kloszy z przylegającego lodu do klosza. Na nic się zdały argumentacje, że czasami kierujący zmuszony zostanie do zatrzymania pojazdu na poboczu autostrady. Możemy również uszkodzić kosz podczas oczyszczania ze śniegu bądź lodu, co narazimy się na poważne koszty. Dla Toyoty jest jedna argumentacja: światła zostały dopuszczone do ruchu i koniec.
Oto część odpowiedzi:..."W odniesieniu do reflektorów nie rozpoznaliśmy żadnych wad konstrukcyjnych. Dodatkowo, nie podnosicie Państwo zarzutu, jakoby reflektory nie funkcjonowały. Ponadto Wasz Klient skarży się na ograniczenia , które jakoby miałyby wynikać z zastosowanej technologii LED. Pojazd ten został jednak sprawdzony i dopuszczony na rynek niemiecki. Posiada on homologację zgodną z technicznymi wymaganiami produkcyjnymi. Odpowiedzialny jest za to Federalny Urząd Transportu Samochodowego. Pojazd posiada odpowiednią dokumentację CÜC. Dodatkowo Federalny Urząd Transportu Samochodowego wydał odpowiednie pozwolenie na użytkowanie oraz dopuszczenie do ruchu publicznego. Nasz Klient czuje się oczywiście również tym związany."
Reasumując: kupiliśmy samochód z nowoczesną technologią LED, która została wykonana jak najniższym kosztem, do tego nie do końca sprawdzonym w warunkach atmosferycznych realnych w EU, dodatkowo żądają abyśmy sami zadbali o bezpieczeństwo, a w razie czego (uszkodzenia) ponieśli srogie koszty wymiany lamp za które zapłaciliśmy ciężkie pieniądze.
Nie chce mi się tego komentować.