Tak wyglądają lampy LED po jakichś 40 kilometrach przejechanych podczas opadów śniegu. Niezbyt szybko bo przez wiochy i miasteczka ale nie tylko. Być może przy ciągłej jeździe 90+ km/h lód/śnieg/błoto spływałoby z lampy pod działaniem pędu powietrza.



Dla porównania poniżej są światła przeciwmgielne ze zwykłymi żarówkami, które też miałem włączone w celu ich wygrzania/wysuszenia. Są przeźroczyste ! A że żarówki słabe bo tylko 21W to lód roztopiło a nie wygotowało wody i nie zostawiło brudnego osadu.

Punkt dla LEDów, że nie są gorące i nie gotują wody na 'szybie' reflektora, bo po wygotowaniu zostaje przyklejony na sztywno suchy brud, który również blokuje światło i w nocy trzeba regularnie czyścić światła aby coś widzieć (oczywiście gdy nie ma spryskiwaczy albo wycieraczek). Czyli LEDY łatwo wyczyścić.
Niemniej nie wiem czy grubość tego śniegu/lodu na powierzchni lampy nie tłumi światła bardziej niż wyschnięty brud na zwykłych żarówkach.
Tak czy inaczej, dobrze, że jechałem w dzień bo musiałbym co chwilę stawać i skrobać reflektory. Szkoda, że spryskiwacze lamp nie są obowiązkowe !
Albo chociaż jakieś źródło ciepła, podgrzewające trochę przednią powierzchnię lampy .