Bezpiecznie też jest kupować w salonie danej marki - wtedy wszystkie info są dostępne na miejscu.
Np. auta zostawione w rozliczeniu przez klientów.
W domu mamy dwa samochody kupione tym sposobem, wychodzi to oczywiście drożej niż zakup kota w worku w PL czy od osoby prywatnej w DE.
Z drugiej strony w przypadku priusa ja wolałem zapłacić te 8k czy 10k więcej i mieć auto pewne, dziewicze, z przebiegiem poniżej 50000 km i z gwarancją (dostaliśmy rok gwarancji Toyota Eurocare).
Jeżeli chce się autem pojeździć dłużej to się naprawdę opłaca. 7 lat mieliśmy przed priusem honde civic 1996 (tak tak

) - kupiona z Niemiec od dziadka z 1929 roku, któremu zabrali prawo jazdy, z przebiegiem też coś około 50000 km, technicznie jak nowe auto, niejeżdżone ewidentnie w zimie - za czyste było podwozie i lśniące śruby zawieszenia - wyszła oczywiście ta honda znacznie drożej niż ulep z podsiedleckiego komisu.
Przez 7 lat i 60000 km - obecny przebieg to 112000 km - nie zawiodła nas ani razu. Jedyne co zostało wymienione przez ten czas to oczywiście oprócz olejów i płynów to przednie klocki hamulcowe oraz tylny prawy błotnik, w który raczyła wjechać pewna pani mająca prawo jazdy od tygodnia :/ a tak to auto było dziewicze, nietknięte i z fabrycznym lakierem wszędzie...
AA jeszcze była w zeszłym roku wymiana skraplacza klimatyzacji - zarobił on jakims kamykiem i sie zrobiła dziurka. Nowy skraplacz kosztował 190 zł + chyba 130 zł za freon :D
Dziś jeździ nią mieszkający 3 domy dalej kolega, który zarezerwował sobie prawo pierwokupu tego civica już 3 lata temu haha.